31.01.2011

I love Berlin!

Tak tak tak!


Nie mogę się oprzeć edycjom limitowanym  Essence, więc i tym razem musiało się skończyć na małym co nie co ;D
Obowiązkowo musiał być lakier! Piękna morska zieleń -03 Green Grass. Uwielbiam tego typu kolorki.


Lakiery Essence ogólnie bardzo lubię i co do jakości nie mam zastrzeżeń. 
Natomiast gapiąc się na tą limitkę w drogerii, zdałam sobie sprawę, że oprócz żelowych linerów nie mam żadnego zwykłego. Dlatego czarny wylądował w moim koszyku. Bardzo mi się spodobał zawarty w nim delikatny brokacik, który miałam nadzieję, że pozostawi ciekawy efekt na oku.


Eyeliner ma bardzo wygodny, cienki pędzelek, którym bez problemu można wykonać dowolną kreseczkę. Aplikuje się równomiernie i jednolicie. Na szczęście mnie nie podrażnił (linery brokatowe Essence niestety wywoływały u mnie lekkie pieczenie. Jeżeli macie podobny problem, to dobrym sposobem jest nałożenie takiego produktu na kreskę, wcześniej wykonaną kredką lub innym linerem- u mnie działało i nie odczuwałam już dyskomfortu).
Utrzymał mi się na oku przez cały dzień, dobrze się zmywał przy demakijażu. 
Natomiast brokaciku niestety w ogóle nie widać. Wynika to też z tego, że na pędzelku nie wiele się go udaje wydostać z opakowania- większość zostaje w środku. Szkoda, bo chciałam uzyskać taki pośredni efekt, aby ten liner nie był tak bardzo intensywny, a kreseczka migotała i odbijała światło.
Ogólnie jestem zadowolona, bo jednak dobry liner za 7 zł to trafiony zakup.

W skład tej edycji limitowanej wchodzi jeszcze paletka cieni, błyszczyki w słoiczku, oczywiście inne kolory lakierów i lakier do zdobień, eyelinery w dwóch innych odcieniach oraz ozdoby do paznokci i pilnik. Wszystko dostępne jest w sieci Drogerie Natura. 
Dodam, że w sieci Douglas jest już dostępna limitka Black & White, na którą także poluję ;) Niestety nie ma jej w żadnej z przeze mnie odwiedzanych punktów ;( 
A chcę tylko top coat White Holo, który z każdego lakieru zrobi holo :)
Życzcie mi powodzenia ;D 

Buziaki :*

30.01.2011

Nareszcie dno ^_^!

Kolejna partia kosmetyków zużytych :D Cieszy mnie to niezmiernie! Nareszcie w łazience robi się miejsce na nowości :D
Lecimy!


*Pianka do włosów Nivea Extra Strong- bardzo lubię ten produkt. Używam go sporadycznie, ale często do niego wracam.  Daje naturalne wykończenie, nie skleja włosów i fryzura trzyma się  cały dzień. Dodatkowo sprawia, że ciepło suszarki (a używam jej niestety codziennie) pielęgnuje włosy. Dla mnie bomba!

*Szampon Biovax do włosów przetłuszczających się- wiele się po nim spodziewałam i niestety się rozczarowałam. Dochodzę do wniosku, że nic nie zrobił z moim włosami. Włosy niestety dalej się  przetłuszczały i nadal musiałam je myć codziennie, na dodatek już wieczorem tego samego dnia były nieświeże. Jedynym plusem tego produktu jest brak substancji szkodliwych. Plątał bardzo włosy.

*Zmywacz do paznokci- Biedronkowy, świetny! Mój ulubiony i od dłuższego czasu nie używam żadnego innego. Bez acetonu, pachnie kwiatowo, świetnie zmywa lakier i jest tani- duża butla 200 ml kosztuje około 3,50 zł. Bardzo wydajny produkt, jeżeli szybko zakręcamy go z powrotem po otwarciu ;)



*Rexona Crystal antyperspirant- Używam blokera, dlatego nie wypowiem się na temat działania ochronnego tego produktu. Ładnie pachnie, nie brudzi ubrań i ma z tyłu przełączniczek, który blokuje przycisk spraya (według mnie bardzo przydatna funkcja, szczególnie kiedy pakujemy ze sobą kilka kosmetyków na wyjazd- mamy pewność, że nie wyparuje podczas podróży).

*Joanna czekoladowy żel pod prysznic- uwielbiam tę serię Joanny! W zeszłym roku dostałam na gwiazdkę cały zestaw i byłam z niego bardzo zadowolona, szczególnie jeżeli chodzi o walory zapachowe ;) Jeżeli chodzi o kosmetyki, to najlepiej sprawdził się u mnie czekoladowy szampon. Tutaj przedstawiam ostatni produkt z zestawu, czyli żel do mycia ciała. Nie pielęgnował jakoś specjalnie skóry, natomiast ma bardzo dobry aplikator. Butelka jest solidnie wykonana, więc wykorzystam ją do mydeł pod prysznic z Ziaji (te butle 500 ml nie są zbyt wygodne pod prysznicem ;) ).

* AA krem do rąk malinowy- kupiłam ze względu na maliny. Uwielbiam wszystko co malinowe, ale kremik zapachem bardziej przypominał mi witaminki niż malinki. Używałam go przed snem i jeszcze rano czułam zapach, ale już był niestety zmieniony. Lekka konsystencja, szybko się wchłaniał, nie ścierał, nie wałkował, dobrze pielęgnował. Nie jest jakiś nadzwyczajny, więc raczej do niego już nie wrócę. Byłoby pewnie inaczej, gdyby faktycznie pachniał malinami.



*Ziaja różany płyn micelarny- według mnie najgorszy z miceli Ziaji. Pieni się bardzo i to jego główna wada. Po prostu zmywając twarz czy oczy momentalnie wytwarza się piana, która mnie denerwuje. Nie kupię ponownie.

*Olay krem rozświetlająco- nawilżający na dzień z SPF 15- bardzo lubię lekkie emulsje z Olay. Świetnie sprawdzają się pod makijaż i dobrze nawilżają, tak było także w tym wypadku. Jednak kremik dawał nienaturalne, złote rozświetlenie, co przy mojej zimnej tonacji w ogóle się nie sprawdziło i wyglądało bardzo sztucznie, jakbym się przypudrowała złotym rozświetlaczem.


*Ziaja Med żel myjący, kuracja antybakteryjna- bardzo lubię ten żel i często do niego wracam. Łagodnie oczyszcza twarz, nie podrażnia, nie pachnie i dobrze się rozprowadza na twarzy. Na początku stosowania widziałam dobre efekty, jednak po kolejnej butelce już nie widzę tego pozytywnego działania. Mimo wszystko wracam, bo go lubię :)


*Rival de Loop preparat do demakijażu - produkt Rossmanowy, kupiłam go w promocji za 3,50 i byłam bardzo zadowolona z jego działania. Co prawda buteleczka ma tylko 100ml i niestety nie jest wydajny, ale i tak go kupię jeżeli znowu będzie przeceniony. Nie podrażnił mi oczu, nie zawiera tłuszczu, więc nie zostawia żadnego filtru na powiekach, nie jest perfumowany, dobrze zmywa makijaż. Jedynym minusem może być fakt, że nie jest przeznaczony do makijażu wodoodpornego.


I to tyle!
Buziaki :*

18.01.2011

Tania, zimowa ochrona

Zima już praktycznie się skończyła, ale i tak podzielę się z Wami moim małym odkryciem.
Szukając skutecznej ochrony przed mrozem, odkryłam z polecenia kremik z Rossmana - Babydream  Gesichtscreme. Przeznaczony jest dla bobasów, dlatego zawiera same naturalne składniki, a głównym jest wyciąg z nagietka lekarskiego. Kiedy przeczytałam na opakowaniu, że nie zawiera olejków mineralnych, konserwantów, barwników i substancji zapachowych, które mogłyby uczulać, a do tego kosztuje 5,50 (!) nie musiałam dwa razy się zastanawiać.
Opakowanie jest standardowe, żadnych udziwnień- po prostu otwierana tubka. Kremik łatwo wydostać na zewnątrz, dzięki kremowej konsystencji- nie za rzadki , nie za gęsty. Zapach ma subtelny, typowo ziołowy, który niestety mnie trochę męczy. Nie utrzymuje się długo, dlatego dyskomfort odczuwam tylko przy aplikacji.
Świetnie sprawdza się pod makijaż. Sprawia wrażenie lekko tłustawego, ale  nie powoduje dodatkowego świecenia twarzy. Także w przeciągu dnia nie zauważyłam wzmożonego wydzielania sebum w strefie T.
Poza tym szybko się wchłania, a podkład dobrze się na nim rozciera (bez efektu plam) i nie roluje.
Minusem natomiast jest brak wyższego SPF i składniki, które mogą zapychać skórę. Ja stosowałam go za krótko aby móc stwierdzić czy faktycznie spowodował zapchanie porów. Jeżeli macie z tym problem, używajcie oszczędnie i bądźcie czujni ;)

Mimo wszystko jestem z niego zadowolona: moja skóra była zadbana, zabezpieczona i nie miała żadnych podrażnień.


Skład:

Helianthus Annuus Seed oil-olej słonecznikowy.
Glyceryl Stearate citrate - naturalny emulgator, zmiękcza
Elthylhexyl Stearate- Emulgator, czynnik natłuszczający - niestety składnik przyczyniający się do zapychania porów.
Glycerin- Stosowana w kosmetykach jako środek nawilżający, zmiękczający, posiada właściwości emulgujące i zagęszczające
Cetyl Alcohol- Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy.
Olea Europaea Oil- oliwa z oliwek - Działa kojąco, przeciwzapalnie, wygładzająco. Wzmacnia barierę ochronna skóry. Chroni przed promieniami UV.
Cera Alba- Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny. Wykazuje działanie regenerujące. Pełni rolę stabilizator emulsji, czyli chroni np.krem przed rozwarstwianiem, przedłuża trwałość kosmetyków
Dicaprylyl carbonate-emolient (nawilżacz), składnik tłuszczowy,nawilża, zmiękcza i wygładza naskórek poprzez tworzenie warstwy okluzyjnej
Calendula Officinalis Extract- Wyciąg roślinny  z nagietka lekarskiego. Działa przeciwzapalnie, ściągająco, bakteriostatycznie, nawilżająco, a także przyspiesza regenerację naskórka
Tocopheryl acetate- Substancja o działaniu antyoksydacyjnym (przeciwutleniającym), hamuje procesy starzenia się skóry wywołane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym
Tocopherol- Substancja o działaniu antyoksydacyjnym (przeciwutleniającym), hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym.
Hydrogenated Palm Glycerides Citrate- Emulgator, stabilizuje właściwe skórze pH, działa jako środek utrzymujący wilgoć w skórze.
Sodium Hydroxide- Regulator pH

13.01.2011

Miłość od pierwszego użycia?

Do tej pory wydawało mi się to niemożliwe! Jestem realistką i do takich spraw podchodzę sceptycznie, ale ten produkt zrewolucjonizował moje podejście. Tak! Płyn micelarny z Biodermy jest po prostu rewolucją w moim demakijażu, nie tylko oczu, ale także twarzy! Teraz całkowicie wierzę w zachwyty dziewczyn, które mi go polecały i śmiało dołączam do tego grona, aby szerzyć razem z nimi popularność tego produktu!
I wyobraźcie sobie, że śmiem pisać moją opinię o Sensibio H2O dopiero po dwóch użyciach!
Pierwsze co mnie zachwyciło to aplikator produktu. Otóż nie jest to zwykła dziurka przez, którą ma się sączyć płyn. Ja bym go nazwała "psiukaczem"! Dozujemy tyle ile potrzebujemy! Dwa psiuknięcia na jeden płatek bawełniany w zupełności wystarczą na demakijaż oka. Do twarzy wystarczą trzy psiuknięcia, jeżeli używamy produktu jako toniku i nie zmywamy nim makijażu (w tej kwestii osobiście wolę używać mleczka lub żelu-taka przypadłość). Wniosek nasuwa mi się taki, że płyn jest bardzo wydajny.
Dodatkowo psiukacz był zabezpieczony przed otwarciem! Bardzo prosta, a pomysłowa rzecz, dzięki której mamy stuprocentową pewność, że nikt naszego nowo nabytego produktu nie otwierał.


Jeżeli chodzi o sam demakijaż- wszystko zmywa się i rozpuszcza bez problemu, nie rozmazując makijażu po całej twarzy. Płyn jest bardzo delikatny, nie piecze, nie uczula, idealny dra wrażliwców. Dodatkowo zostawia miłe, "miękkie" uczucie,  nie daje uczucia ściągnięcia i łagodzi podrażnienia .Nie zostawia po sobie żadnego filtru, absolutnie nic !
Efekty? Pięknie oczyszczona skóra, bez żadnego podrażnienia. A najlepiej widać to rano, kiedy przemywam twarz i nic mi już ciemnego z oczu nie spływa ;) Po prostu cudo!

Minus? Oczywiście że cena!
Ale mam dla Was dobrą wiadomość! W SuperPharm jest teraz promocja na ten produkt. Za 2 buteleczki 250 ml zapłacicie jedyne 42 złote ;)
A do tego dostaniecie kupony rabatowe , ważne do 26 stycznia. W środku znajdziecie między innymi promocję na róż Bourjois, kosmetyki La roche posay, podkład Vichy i wiele innych produktów.
Wiem! Kuszę! Ale uwierzcie mi , że warto ;)

Ściskam Was mocno :***

03.01.2011

Kosmetyczne odkrycie 2010

Uwierzcie mi, że długo nie musiałam się zastanawiać jaki kosmetyk jest moim hitem minionego roku! Tani, dostępny bez problemu w każdej aptece i co najważniejsze bardzo mi pomógł. Wcześniej w ogóle nie znałam tego typu produktów i nie wiedziałam o ich istnieniu. Moim objawieniem minionego roku jest bloker.

Tylko Ja wiem ile musiałam się namęczyć przy zwykłych antyperspirantach,które wcale mi nie pomagały! Nie chodzi o mokre plamy pod pachami  ani przykry zapach, chodzi o reakcje w jaką wchodził drogeryjny antyperspirant z moim potem- niszczył mi wszystkie bluzki! Po prostu wszystko zasychało na bluzce! To jest dziwne ale prawdziwe.

Bloker na pewno ma w swojej ofercie Ziaja, Lady Speed Stick, a w aptece dostaniemy Etiaxil (wersja zwykła i dla wrażliwców) oraz Antidral.

Działanie blokera polega na zmniejszeniu potliwości. Stosujemy go na początku regularnie, co dwa -trzy dni (w zależności od potrzeb), a w miarę upływu czasu wydłużamy ten okres.

Ja obecnie używam Antidral. Kupiłam go w aptece za 17 zł (cena zależy od apteki).

Jest bardzo wydajny, ale aplikuje go stosunkowo niedużo (jedna aplikacja z góry na dół) i zawsze na noc. Nie podrażnił mi w żaden sposób skóry, ale słyszałam że u wrażliwców wywołuje silne pieczenie. Oczywiście trzeba też uważać, ponieważ może odbarwić ubranie, dlatego polecam nakładanie preparatu przed snem (na umyte, suche pachy) i spanie w starej piżamce lub bluzce, której nie lubicie. Chociaż mi nie uszkodził jeszcze żadnego ubrania. Za to po tak długim okresie użytkowania, rano odczuwam czasami swędzenie pod pachami (ale tylko wtedy , kiedy użyje go przed snem). Ten objaw zupełnie znika po myciu. i najważniejsze: nie można go stosować na podrażnioną skórę, bo piecze niemiłosiernie.
Używam go teraz raz w tygodniu ( na co dzień oczywiście i tak używam antyperspirantu) i od marca 2010 mam jeszcze ponad połowę.

Skład:
Chlorek glinowy 1,0g, gliceryna 1,0g, alkohol etylowy 96% 5,0g, woda oczyszczona do 10,0g.

Z innymi blokerami jeszcze nie miałam do czynienia, dlatego jestem ciekawa Waszych opinii, a także dajcie znać jakie jest Wasze odkrycie kosmetyczne minionego roku ???

Ściskam Was noworocznie, buziaki :*

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).