11.06.2012

Zawsze pod ręką

Niby nic, ale bez tych trzech rzeczy nie mogę obejść się w przeciągu dnia. W domu już ich tak ambitnie nie używam, ale  w pracy mam je zawsze pod ręką!


Balsamu do ust Carmex, chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Już nie raz Wam o nim ględziłam na blogu. Wystarczy kliknąć KLIK, aby upewnić się jak często :) Moim obecnym faworytem jest wersja w sztyfcie, czyli Moisture Plus Pink, nadająca ustom subtelny różowy odcień. Dodatkowo obłędnie  pachnie i świetnie nawilża. W pracy, gdzie dużo się rozmawia staje się kosmetykiem numer jeden!

Natomiast cytrynowe masełko do skórek Burt's Bees  to dla mnie w tym momencie produkt doraźny. Odkąd zaczęłam co wieczór stosować maść Hud Salva KLIK, skórkowy problem całkowicie zniknął. Jednak masełko z przyzwyczajenia noszę w torebce i od czasu do czasu sięgam po nie, kiedy czuję nadmierne przesuszenie. Pełną recenzję możecie przeczytać TUTAJ.



Ostatnią rzeczą bez której nie mogę się obejść jest bibułka matująca. Przy mojej przetłuszczającej się cerze pomaga mi w usunięciu nadmiaru sebum. Dla tych co nie wiedzą jak jej używać: wystarczy przyłożyć do nosa, brody czy czoła i docisnąć. Bibułka wchłonie całą tłustą warstewkę i pozostawi zmatowioną skórę. Jedna sztuka w zupełności wystarcza mi na zmatowienie twarzy w strefie T. 
Moimi zdecydowanymi faworytami są bibułki z Essence, które były dostępne wraz z edycją limitowaną Return to Paradise. Mają najlepsze opakowanie, spośród wszystkich bibułek jakich miałam okazję używać! Bez problemu wyciąga się jedną sztukę, bez żadnego rwania czy rozwarstwiania. Jeżeli znacie podobne bibułki, tylko bezpośrednio u nas dostępne, dajcie mi koniecznie znać!




A co do samej pracy to ostatnio mam ciężki okres. Mój dzień jest na tyle intensywny, że w domu mam ochotę tylko na czytanie, słuchanie muzyki albo oglądanie filmów czy ulubionych seriali. Skończyłam czytać dwa tomy Igrzysk śmierci Suzanne Collins i na tyle mnie wynudziły, że sięgnęłam po prozę Trudi Canavan. Najpierw zrobiłam sobie przedsmak i sięgnęłam po opowiadania, a później dopiero zdecydowałam się na pierwszy tom trylogii Czarnego Maga. Po przeczytaniu 40% muszę przyznać, że nie był to dobry wybór. Styl pisarki pozostawia wiele do życzenia, a fabuła na razie niczym nie zaskakuje. Liczę na to, że akcja szybko się rozwinie, bo w innym wypadku chyba daruję sobie dalszą lekturę. 
Za to nareszcie na ekrany wrócił serial "Czysta Krew", który bardzo lubię i polecam. Wczoraj ukazał się pierwszy odcinek piątego sezonu i zaraz pozwolę go sobie obejrzeć :) 

Pozdrawiam!


34 komentarze

  1. Ja się czaję na ten różowy Carmex już od dłuższego czasu :}

    OdpowiedzUsuń
  2. ten balsam od dluzszego czasu chcialabym wyprobowac ;-)

    szkoda ze te bibulki to limitowanka bo zdecydowanie potrzebuje jakis na lato

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne te bibułki :) ja teraz mam z Dax :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Carmexa mam i wielbię tak jak Ty, Burt's Beesa jeszcze nie ale planuję kupić :) a bibułki również są moim must have ale są albo z shiseido albo z inglota :)

    OdpowiedzUsuń
  5. @ZzielonaPolecam, nie ma co się zastanawiac ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. @MarieTeż nad tym ubolewam ;( Ale Essence ma jakieś w ofercie, tylko w innym opakowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  7. @AlissZamiast masła BB kup maść Hud Salva ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Musze w końcu kupić ten carmex!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie licz na szybki rozwój akcji w Czarnym Magu ale warto go przeczytać bo później jest lepiej;)

    OdpowiedzUsuń
  10. @SexiChicDałaś mi nadzieję, ale wstępniak za bardzo się dłuży..

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się czaję i na różowy i na nowy miętowy :)
    Jestem po odcinku Czystej Krwi i... dużo się dzieje:D

    OdpowiedzUsuń
  12. heheh tez jestem fanka True Blood. Chociaz 1 odcinek mnie troche rozczarowal ;( malo akcji i Eric juz chyba nie "leci" na Sookie ;((( pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Carmex mam i tak jak nie cierpię tego w tubce, tak ten "szminkowy" bardzo lubię! Do tego stopnia, że kupiłam sobie dwa i używam na zmianę ;) Do tych bibułek tez się przymierzam.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Iwetto

    Mi też się bardzo dłużył ale się przemogłam i później już było tylko lepiej;)

    OdpowiedzUsuń
  15. @IdaliaMiętowego jeszcze nie miałam ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo a ja uwielbiam Trudi Canavan, przeczytałam już 2 trylogie i zaczęłam trzecią :) fakt, może na początku nic się nie dzieje, ale mnie te książki niesamowicie wciągnęły ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. oo ja już nowy odcinek ściągnęłam , po przeglądzie blogów zabieram się za oglądanie TB ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. zaiekawiły mnie bibułki z essence, jeszcze ich nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Poszukuję różowy Carmex:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czystą krem skończyłam oglądać chyba na sezonie 3 - a tu dwie kolejne przede mną :) LUBIĘ :D

    OdpowiedzUsuń
  21. @KatalinaJa bardzo lubię w tubce, ale ten w sztyfcie jest smaczniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. @88sylwinkaTo aż trzy napisała? W sumie z takim rozwojem akcji to może pisać w nieskończoność ;P

    OdpowiedzUsuń
  23. @OluśkaJuż nie mogę doczekac się następnego odcinka ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. ile razy kupilam bibulki matujace-tyle razy zapominalam je zabrac ze soba :P, psyt. sledze Twoje poczynania "czytatorskie" :))))) (wiem, brzmi jak brzmi)

    OdpowiedzUsuń
  25. uwielbiam ten carmex:)

    OdpowiedzUsuń
  26. @youriturielWiem, zaprosiłam Ciebie do znajomych ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. u mnie bibułki walają się w kosmetyczce, nigdy nie używam ;/

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie przepadam za kosmetykami Burt's Bees, Carmex kupiłam ten sam który Ty masz ale narazie go nie ruszałam i mam nadzieję, że nie ma on nic wspólnego ze słoiczkową wersją;)
    Bibułki matujące uwielbiam ale...z Inglota:)jeden z nielicznych ulubieńców z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Aliss
    Taka fajna? ok, zanotowane :D dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Przypomniałaś mi, że muszę sobie kupić bibułki matujące.
    Słyszałam, że te z Inglota są niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).