22.06.2013

Bez o...GRUDEK / MAX FACTOR Clump Defy

Zupełnie nie wiem dlaczego, ale do tej pory omijałam kosmetyki Max Factor. Będąc w drogerii nie zwracałam na nie uwagi, może przez klasyczny i dosyć prosty wygląd szafy. Z ciekawości wybrałam tusz  pogrubiający do rzęs Clump Defy. Udało mi się kupić go taniej w Hebe, bo zamiast 50 zł zapłaciłam 30. 


Nie myślcie sobie, że był to przypadkowy wybór. Co to, to nie ;) Zdecydowałam się na niego, ponieważ bardzo lubię tego typu kształt silikonowej szczoteczki. Miałam już bardzo podobną w tuszu Eveline Fiberlast oraz Oriflame Wonder Lash, z tym że były mniejsze. Ta jest dla mnie trochę za duża i nie potrafię się umalować bez odbić, ale działa dobrze. Bez problemu mogę lekko podkręcić rzęsy, dobrze rozczesać  i nadać im intensywny czarny kolor, ale z naturalnym efektem. Nie zauważyłam, niestety efektu pogrubienia, moje rzęsy są takie same jak zawsze.
Co do aplikacji z górną firanką nie mam większego problemu, schodki pojawiają się przy dolnej. Nie jestem w stanie pokryć ich równomiernie, szczególnie że są cienkie i długie. Przy takiej szczoteczce nawet ta strona z krótszymi wypustkami, nie daje rady ich rozczesać i jednolicie nałożyć kosmetyk.


No dobrze, załóżmy że jest to już wina moich rzęs. Najważniejsze że maskara ma przyjemną konsystencję i można jej używać od razu po otwarciu. Nie trzeba wprowadzać "leżakowania", czyli czekać aż dojrzeje. Co najlepsze swoją płynność zachowuje bardzo długo i nie maże się. Widać to nawet po wyciągnięciu szczoteczki, że nie ma na czubku nadmiaru produktu. Dzięki temu dozuję ile potrzebuję, bez wycierania nadmiaru.


Można nim budować nasycenie koloru na rzęsach, bez teatralnego efektu. Tusz nie pozostawia grudek czy kępek, przypominających owadzie nóżki. Nie osypuje się i nie odbija w ciągu dnia, za to spływa. Tak dokładnie, nie przywidziało Wam się- to jest jego jedyna i jak dla mnie najgorsza wada. Nie odkryłabym tego, gdyby nie dopadła mnie alergia. Przy łzawiących oczach na górnych rzęsach trzyma się całkiem nieźle, ale z dolnych po prostu znika. Wiem, że nie jest to wersja wodoodporna, ale nie miałam tego problemu z Rimmel Sexy Curves czy Clinique  High Impact Curling Mascara, które też nie należą do odpornych na wodę. Z tego powodu obecnie stosuję go tylko na górną powiekę, a na dolnej używam Clinique Bottom Lash Mascara.


Opakowanie jest dużą zaletą, nie tylko idealnie leży w dłoni, ale też jest bardzo funkcjonalne. Dokręca się  równiutko, jakby maskara była otwarta po raz pierwszy. Nie zbiera się też nic przy gwincie, a ujście tuszu jest na tyle przemyślane, że nie przepuszcza powietrza. W końcu znalazłam tusz, który szybko nie wyschnie ;)


Clump Defy oceniam naprawdę dobrze, chociaż nie kupię go ponownie. Nie skuszę się nawet na wersję wodoodporną, bo czytałam że nie ma między nimi większej różnicy. Chyba, że macie inne zdanie na ten temat? Dajcie znać w komentarzach co o nim sądzicie :)

84 komentarze

  1. Posiadam ten tusz i mam zupełnie odwrotny problem- dolne rzęsy maluje mi przepięknie- rozdziela, pogrubia, nawet lekko wydłuża, natomiast góra wygląda strasznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, czyli wszystko zależy od posiadanych rzęs :]

      Usuń
  2. w swoim makijazowym dorobku także nie wiele max factorowskich kosmetyków mam, kiedys jakiś tusz przypadkiem kupiłam nawet nie pamietam nazwy i nie byłam zadowolona;) i mam ten sam problem z pomalowaniem dolnej części, albo to moje rece są takie nie zgrabne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tam, to wszystko wina tych dziwnych szczoteczek :>

      Usuń
  3. Ja go nie próbowałam,ale po kilku ostatnich wpadkach z tuszami z drogerii.chyba wrócę do sprawdzonej Heleny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam sprawdzony drogeryjny i zawsze wracam :)

      Usuń
  4. Nie miałam i raczej nie będę go miała ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zainwestować w coś sprawdzonego ;)

      Usuń
  5. Mam ten tusz i lubię go ;) ale lubię też testować, więc sama nie wiem, czy do niego wrócę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, to jest mój odwieczny problem ;) Mam już sprawdzony tusz, czyli Rimmel Sexy Curves, ale ciągnie mnie do nowości :>

      Usuń
  6. Ja mam swoją ukochaną maskarę z Maybelline i jestem jej wierna.Nie zamienię jej na żadną inną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ciągnie do nowości, ale do mojej ulubionej maskary zawsze wracam po takiej wpadce ;)

      Usuń
  7. moje pierwsze kosmetyki takie "na serio" to był max factor. podkład, korektor i puder. Mama mi kupiła. od tamtej pory raczej stronię, ale chyba po prostu dlatego, że w tej cenie wiem, że znajdę coś lepszego i jakoś tak wychodzi..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dopiero odkrywam, ale podoba mi się :)

      Usuń
  8. Max Factor robi tusze jak dla mnie świetne. Zawsze je wybieram :) Moje ulubione to False Lash Effect i 2000 Calorie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam żadnego z nich ;) Może kiedyś spróbuję 2000 Calorie, bo słyszałam o nim dobre opinie.

      Usuń
  9. ostatnio kupiłam go z ciekawości i muszę przyznać, że go polubiłam. używałam dotychczas tuszy Heleny Rubinstein i wiadomo, że MF nie jest aż tak dobry, ale porównując stosunek cena/jakość wychodzi baaardzo korzystnie (HR kosztuje aż 150zł).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam porównania, bo stronię od tak drogich tuszy do rzęs ;)

      Usuń
  10. Clump Defy pojawił się w wesji wodoodpornej :) ta się już nie marze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam że niewiele się różni, więc szkoda mi inwestować :)

      Usuń
  11. Ja nie lubię takich szczoteczek w tuszach :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygrałam go w konkursie na rossnet.pl, ale mam mieszane uczucia. Pierwsze wrażenie było: "wow, ale super maskara, muszę ją kupić w wersji wodoodpornej!" (bo generalnie używam tylko wodoodpornych tuszów). Wtedy byłam mega zachwycona szczoteczką i tym jak rozdziela rzęsy i precyzyjnie je maluje. Grudek - zgodnie z obietnicą producenta nie zauważyłam. Jednak później, z dnia na dzień zaczęło mi czegoś w niej brakować i zastanawiałam się "kurczę, co mnie w niej tak zachwyciło przy pierwszym użyciu?" . Z czasem zaczęłam dostrzegać mini grudki i "owadzie nóżki". Generalnie czar prysł :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi formuła bardzo odpowiada, jednak to znikanie z rzęs już go dyskwalifikuje w moich oczach ;)

      Usuń
  13. a ja bardzo lubię kosmetyki max factor, moim ulubionym tuszem jest 2000 kalorii. ten tusz wpisuję na chciejlistę :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę musiała go spróbować :)

      Usuń
  14. Tusze od Max Factora akurat lubie. Zwłaszcza FLE :) Może kiedyś tego spróbuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubie Twoje recenzje, są bardzo rzetelne i pomocne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mąż wygrał mi ten tusz na rossnecie, ale jeszcze nie używałam, bo mam chyba z 5 tuszów :) Teraz używam Maybelline Collosal, ale też mi się odbija na górnej powiece i również spływa z dolnych rzęs :/ Pewnie wina to moich rzęs, bo są krótkie i proste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maybelline już dawno nie miała, ale zawsze odstraszały mnie ich szczoteczki ;)

      Usuń
  17. ja z MF lubię bardzo 2000 kalorii, pamiętam też, ze byłam zadowolona z Masterpiece (lub MP MAX)
    innych do tej pory nie używałam

    fajną ma szczoteczkę, ale w tej cenie mógłby być troszkę lepszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mógłby być zdecydowanie lepszy :)

      Usuń
  18. Ja omijałam kosmetyki Max Factora do czasu, aż Hexx zrecenzowała wyżej wspomniany tusz:) Gdy zobaczyłam, że na jej rzęsach nie gości ani jedna grudka, uznałam, że muszę zapoznać się z tą maskarą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że dyby nie wspomniana alergia, też byłabym z niego zadowolona :)

      Usuń
  19. U mnie czeka jeszcze na swoją kolej, ale mam nadzieję, że sprawdzi się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że lepiej niż u mnie :D

      Usuń
  20. Uwielbiam ten tusz, na obecną chwilę to moje tuszowe KWC :) Szkoda tylko, że jednak jest dość drogi ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać warto czekać na promocję ;D

      Usuń
  21. Ostatnio zaczęłam lubić tego typu szczoteczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, dlatego przetestowałam trzy tusze z podobną ;)

      Usuń
  22. szczoteczka bardzo podobna do żółtej maskary z lovely

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie używałam go, ale póki co mam swój nowy hit w tej kategorii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bądź taka tajemnicza, zdradź jaki to tusz ;)

      Usuń
  24. Z Max Factor miałam tylko maskarę Flase Lash Effect Fusion i również byłam z niej baaardzo zadowolona :) Niestety przy łzawiących oczach też potrafiło jej się umknąć z dolnych rzęs. Miałam dwa opakowania i chętnie bym do niej wróciła, gdyby nie to, że mam tyle innych maskar, które chcę wypróbować... Zaczynając od klasycznej FLE i Clump Defy właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie dobrze, że spływała z rzęs. Mi często łzawią oczy nawet bez alergii, więc nie wiem czy się na nią kiedyś zdecyduję.

      Usuń
  25. Ja po raz kolejny doszłam do wniosku, że nie ma sensu przepłacać za firmowe bo te tanie i tak spisują się u mnie lepiej, Wibo mam na myśli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już wiele dobrego o Wibo, ale jeszcze nie miałam okazji spróbować :)

      Usuń
  26. z tego co kojarzę to żółtek z Lovely ma też podobną szczoteczkę i również o ile górne rzęsy maluje bez problemu to z dolnymi muszę się namachać. Ogólnie lubię maskary Max Factor tylko muszę mieć dobraną szczoteczkę. Nabardziej podpasowała mi ta z 2000 calorie oraz w fioletowym ubranku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2000 nie tylko Ty zachwalasz, przyjrzę się jej bliżej :)

      Usuń
  27. Hmmm,ja raczej nie skusiłabym się na jego zakup :-.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co najbardziej Ci się nie podoba?

      Usuń
  28. świetna szczotka, tusz daje bardzo ładny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tusz nie mój, ja lubię efekt drama... ^^

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja z MF miałam tylko tusz 2000 kalorii.
    Jednak zdecydowanie wolę tusz Oriflame Wonder Lash :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tusz z Ori ale się nie polubiliśmy ;)

      Usuń
  31. ja wolę tusze dające teatralny efekt ;) ale tutaj podoba mi się szczota.. lubię takie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie miałam go, zaś z szafy MF kocham 2000 Calorie :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam na niego coraz większą ochotę ;>

    OdpowiedzUsuń
  34. Mam to szczęście, że sprawdzają się u mnie tusze za kilka złotych :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Lubię dobre maskary i MF jakoś wpasuje się w moje potrzeby :) Po latach poszukiwań wiem, że materiał wyjściowy- mam na myśli rzęsy jest podstawą do efektu końcowego. Niestety :( Sama nie mam firanek, z których mogę wyczarować taaaaakie rzęsy :) więc też nie oczekuję, że nagle taki CUD się stanie.
    Co do Clump Defy znasz moje zdanie, lubimy się, choć nie jest to miłość aż po grób :P Wersja wodoodporna zostawia wiele do życzenia, kolejny trudny dzień zaliczony i u mnie ona nie do końca spisuje się tak, jak powinna. Zresztą wspominałam o tym wcześniej, czytałaś.

    Tusz cenię za szczoteczkę oraz formułę, to mi się w nim ogromnie podoba. Pewnie wrócę do niego za jakiś czas, ale to zależy od tego jak moje rzęsy będą zachowywały się na wspomaganiu. Cały czas w użyciu mam RapidLash i bazę RevitaLash :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rzęsy obecnie dostają kurację z Bell Hypoalergenic i zrobiły się tylko dłuższe. Muszę wrócić do kremu Lbiotici, bo on dawał najlepsze efekty :)
      Co do tuszu , to właśnie po Twojej recenzji nie zainwestuję w wersję wodoodporną ;)

      Usuń
  36. niestety, u mnie za mało wydłużała rzęsy..
    lubię teatralny efekt, ale przy tym tuszu niestety go nie dostałam.
    ale bądź co bądź, bardzo ładnie pogrubia i szczoteczka idealnie wyczesuje rzęsy, nie są praktycznie w ogóle posklejane, no bajka ;)
    gdyby była trochę tańsza, to jeszcze może bym się skusiła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie widzę na swoich rzęsach efektu pogrubienia, ale w sumie nie w tym celu go kupiłam. Najbardziej zawiodło mnie to, że znika z dolnej linii, więc to dyskwalifikuje.

      Usuń
  37. podoba mi się efekt jaki uzyskałaś ;)
    może kiedyś ją wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Z MF miałam jedynie 2000 Calorie, który sprawdza się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie znam tego tuszu. Zresztą szafa MF jakoś mnie specjalnie nie przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też do tej pory do niej nie ciągnęło :)

      Usuń
  40. Ja go polubiłam dopiero jak przysechł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie spływał tak po wyschnięciu?

      Usuń
    2. Nie, właśnie. Ale i tak nie sądzę, żebym do niego wróciła choć lubię tusze Max Factora.

      Usuń
    3. Ja już mam go całkiem długo, ale jeszcze nie zaczął wysychać. Zobaczymy co będzie ;)

      Usuń
  41. Nie próbowałam go jeszcze ;P ale moim takim naj naj jest Max factor 2000 calorie :) Lubię tez inne ale ten jest po prostu genialny :)
    Jednak jak widać warto probować. Nowości są ciekawe i mogą okazac sie tymi najlepszymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nowości zawsze kuszą, jednak sięgam po te które mogą się sprawdzić ;)

      Usuń
  42. mialam juz tusz z podobna szczoteczką i chociaz uwielbiam klasyczny false lash effect tak do tego mnie kompletnie nie ciagnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, wszyscy chwalą FLE i mnie tez nie ciągnie ;D

      Usuń
  43. Nigdy nie miałam tuszu Max Factor,ale słyszałam o nich wiele dobrego.Póki co mam ulubiony z L'oreala,choć mógłby bardziej pogrubiać,ale cenię go za wydłużenie i za konsystencje,jest bardzo długo świeży,a szczoteczka nabiera idealną ilość tuszu.Bardzo podobną szczoteczką do tego ma tusz Lovely(żółty),ale jest gęsty i szybko skleja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny mi już podpowiadały ten z Lovely, ale co z tego że szczoteczka podobno, skoro formuła kiepska ;)

      Usuń
  44. Bardzo lubie tusze z MF, w sumie zawsze, ale to zawsze do nich wracam. Gdy nie wiem co kupić zawsze po nie sięgam. Ten również miała i byłam z niego zadowolona, ale czy na tyle, żeby kupić ponownie? Hmm... W sumie sama nie wiem, aż takiego szału nie było i chyba wolę 2000 calorie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie jest najgorszy, ale też nie wywołuje pozytywnych emocji, żeby kupić go ponownie ;)

      Usuń
  45. Tez mam ten tusz ... i on mi niestety w ogole nie sluzy:(

    OdpowiedzUsuń
  46. Czytałam o nim wiele dobrego, więc w trakcie wiosennej p-49% w Rossmannie kupiłam i ... rozczarowałam się. U mnie się nie sprawdza, albo mam zbyt duże oczekiwania co do tuszu.

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).