10.07.2013

Mocna ochrona! / Ziaja matujący krem do twarzy z filtrem 50 +

W moim poprzednim poście wiele osób zainteresowało się matującym kremem z filtrem SPF 50+ Ziaja Med. Z tego powodu postanowiłam Wam przybliżyć trochę ten kosmetyk, ponieważ jest to nowość nie tylko w mojej kosmetyczce, ale też w asortymencie firmy. 


Zapłaciłam za niego 18 zł w sklepie firmowym w Pasażu Wileńskim. Tubka zawiera 50 ml produktu i jest zakręcana. Oczywiście wolałabym zamknięcie z klapką, bo jest wygodniejsze i szybsze w użyciu. 


Wybrałam go po zapoznaniu się z opisem producenta:

Problem: skóra łatwo ulegająca poparzeniom słonecznym oraz reakcjom fotouczulającym, ze zmianami barwnikowymi.
Wskazania: skóra tłusta, mieszana , skłonna do trądziku, z przebarwieniami. Polecany przy leczeniu dermatologicznym oraz po zabiegach medycyny estetycznej. Do stosowania przy ekstremalnym nasłonecznieniu, również dla osób aktywnie uprawiających sporty. 
Efekty:
- zapewnia bardzo wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB,
- zapobiega podrażnieniom słonecznym,
- chroni naskórkowe zmiany barwnikowe – znamiona i pieprzyki,
- zabezpiecza skórę przed powstawaniem przebarwień,
- neutralizuje wolne rodniki odpowiedzialne za fotostarzenie,
- skutecznie absorbuje nadmiar sebum,
- pozostawia na skórze niewidoczną warstwę matującą.
Deklarowana ochrona UVA/UVB jest osiągana przy ilości filtra 2 mg/1 cm2 skóry (czyli minimum 1-1,25 ml na samą twarz; 1,5-1,8 ml na twarz i szyję; ok. 30 ml na całe ciało).


Używam go dopiero od kilku dni, ale testowałam już z różnymi podkładami. Ewidentnie nie nadaje się pod nawilżające, ponieważ po tym połączeniu moja cera wygląda na spoconą. Dobrze współgrał z musem mineralnym Bourjois, który też jest matujący. Z tego duetu byłam zadowolona najbardziej. 


Ma lekko zielony kolor, co w pewien sposób ułatwia aplikację. Poza tym rozprowadza się dobrze i subtelnie  pachnie kremem. Marze się przy rozcieraniu, ale nie bieli skóry. Nie wchłania się szybko, przy zalecanej grubszej warstwie należy trochę odczekać aż się wchłonie i białe maziaje znikną. Pozostawia lekko świecącą poświatę, niestety nie jest to mat. Dodatkowo lepi się na twarzy i tu duże znaczenie ma podkład, którego dodatkowo użyję. Przy Bourjois problem znika. 

Po lewej stronie widać jak wygląda po roztarciu. Ta warstewka po chwili zupełnie się wchłania.

Nie obciążył mojej cery, wręcz mam wrażenie że ją dodatkowo nawilża. Stąd pewien dyskomfort przy nakładaniu na niego podkładu nawilżającego czy BB. Jednak o wpływie na moją cerę napiszę Wam kiedy skończę całe opakowanie ;) 


Nie jest niestety dostępny w zwykłych drogeriach, ale można go kupić w sklepach firmowych lub aptekach. Od jutra będzie też dostępny w Hebe, ale w wersji tonującej :) Przypuszczam, że pozostałe też się pojawią, tylko będą w regularnej cenie.

Powiedzmy że jestem zadowolona, mimo że stosuję go dopiero kilka dni. Trochę mnie zawiódł, bo nie spełnia podstawowego kryterium dla którego go wybrałam- nie matuje. Jeżeli się na to nastawialiście, to lojalnie uprzedzam że tego nie robi! Jednak najważniejsza jest ochrona, więc mogę na to przymknąć oko. Zobaczymy co będzie za miesiąc, bo przypuszczam że w tym okresie spokojnie wyrobię sobie ostateczną opinię. Jeżeli stosujecie filtry dajcie znać jaki jest Wasz ulubiony :)
SHARE:
© Iwetto. All rights reserved.
IWETTO BEAUTY BLOG