18.09.2013

Balmy od L'Oreal :)

Czasami jest tak, że gonimy za czymś na ślepo. Oczarowani opakowaniem, omamieni opowieściami i kuszeni super właściwościami. Tak było ze mną, kiedy tylko pierwszy raz usłyszałam na zagranicznym You Tubie o pomadkach L'oreal Colour Rich Balm. Paczka, która zapodziała się gdzieś po drodze z USA do PL, jeszcze bardziej spotęgowała moje pragnienie poznania czegoś u nas niedostępnego i wychwalanego. Radocha była ogromna, kiedy całkiem niedawno znalazłam je w polskiej drogerii internetowej po 11 zł za sztukę (teraz już chyba poszły w górę). Cóż za radość mnie opanowała, kiedy rozpakowywałam pierwszą pomadkę :) 


Wybrałam dla siebie dwa odcienie: 518 Tender Mauve, czyli brudny róż ze srebrnymi drobinkami oraz 318 Heavenly Berry, który jest transparentnym odcieniem zimnego różu.


Obie sztuki mają ten sam zapach, który bardzo przypomina mi Rouge Caresse tej samej marki. Natomiast różnią się już zupełnie strukturą, ponieważ są lżejsze, nie tak kremowe i dają subtelniejszy efekt. Mówiąc krótko są to faktycznie lekko koloryzujące balsamy do ust ;) Dlaczego spodziewałam się czegoś więcej? Bo Wszyscy chwalili je bardziej niż masełka z Revlonu, które uwielbiam! 


Doceniam to, że mają wysoki filtr ochronny, czyli 15 SPF. Są też ładnie wykonane i pomimo plastikowego opakowania całkiem wytrzymałe (znoszą codzienne noszenie w mojej torebce, a to już coś!). Faktycznie coś tam pielęgnują, ale nigdy na tym się nie skupiam, bo od tego mam Carmexa. Chociaż nie podoba mi się ta odczuwalna warstwa, jaką pozostawiają, jakby w ogóle się nie wchłaniały. Brakuje mi w nich po prostu koloru! Przy moim ciemnym pigmencie ust te pomadki zmieniają go bardzo subtelnie. Revlon zdecydowanie lepiej je podkreśla, a działa praktycznie tak samo ;) 

Tender Mauve Loreal,
Heavenly Berry Loreal,  Berry Smoothie Revlon

Chciałam, spróbowałam i więcej nie kupię ;) Szczególnie w regularnej cenie, która przeliczając na złotówki wynosi około 35 zł. Naprawdę lepiej zainwestować w kolorowego Carmexa Moisture Plus. Obecnie używam ich w pracy, bo tam sprawdzają się najlepiej. Ponieważ nie trzymają się długo, robię częste poprawki, dzięki czemu usta są cały czas pielęgnowane. Zjem i zapomnę ;) 
Mieliście? Lubicie takie delikatne mazidła?

105 komentarzy

  1. Nasycenie koloru trochę rozczarowuje, ale ten najciemniejszy ładny jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten najciemniejszy to właśnie Revlon Berry Smoothie :)

      Usuń
    2. Ekhm :D to się nazywa uważne czytanie ;-)

      Usuń
  2. Mam, ale zapomniałam :P tak bardzo chciałam im zrobić zdjęcia przed użyciem, że zapomniałam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahha skąd ja to znam XD Ach te blogerskie spaczenie XD

      Usuń
  3. Słabo napigmentowane :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie się podoba ich delikatność na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewidoczność to dobre określenie ;D

      Usuń
  5. ja właśnie dzięki Tobie Iwettko kupiłam tą szminkę. Jest cudna. Ja zostałam posiadaczką kolorków: CARING CORAL 418 i CARAMEL COMFORT 819. Powoli szmineczki się kończą a w sklepię internetowym ich brak:( Mam nadzieję, że wkrótce się pojawią w sprzedaży bo na pewno ponownie trafią do mojej kosmetyczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że chociaż Tobie się spodobały :D

      Usuń
  6. super się prezentują na ustach. ta ciemniejsza najbardziej mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mi ta delikatność akurat by nie przeszkadzała :D
    chociaż opakowania jak dla mnie są bardzo tandetne ;/
    a uczucie "muszę to mieć juuuuuż!" znam bardzo dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam dwie z L'oreal i bardzo je lubię, ale to fakt, że mogłyby być bardziej wyraziste na ustach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłyby być bardziej jak Revlon :P

      Usuń
  9. bardzo lubię balmy właśnie za to, że nie dają koloru :) moje usta ładnie się po nich błyszczą, nie wysuszają się i kolor jest wyrównany. nie mam takich mega przezroczystych ust, ale są dni kiedy jakoś tak brak im wigoru :D wtedy balm sprawdza się idealnie.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja jednak wolę, kiedy usta są trochę zabarwione.

      Usuń
  10. Zainwestuję w Carmexa w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, będziesz zadowolona :)

      Usuń
  11. nie mam, chciałam jednak szkoda mi kasy, ale widzę, że nie wiele straciłam;)

    OdpowiedzUsuń
  12. miałam te masełka i musiałam się go pozbyć ze względy na nieprzyjemny, chemiczny smak, który długo utrzymywał się na ustach. Czy wasze pomadki też takie były czy tylko ja dostałam jakiś felerny egzemplarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od osoby, ja np nie czuję w nich smaku, ale spotkałam się z podobną opinią, co Twoja :)

      Usuń
  13. Notka super na czasie... ostatnio się zastanawiałam czy się nie skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak chodzi o mazidla, to preferuje po prostuvzwykle balsamy. Nie dalam sie na szal maselkowo-balsamowy od Revlonu;)taka twatda jestem!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie jest szminkomaniaczka, więc żadnej nie przepuszczę :P

      Usuń
  15. Opakowanko kojarzy mi się z moimi pierwszymy kosmetykami do usta, ale raczej bym się na nie nie skusiła..

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio dumałam nad ich zakupem, ale ostatecznie zrezygnowałam, obawiałam się słabej pigmentacji i jak widać się nie pomyliłam. Jednak wolę produkty, które bardziej zdecydowanie podkreślają usta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak ja, ale musiałam się przekonać na własnej skórze ;)

      Usuń
  17. Chyba można je trochę traktować jak balsamy. Kolorki prawie niewidoczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe no dokładnie, a przecież w nazwie jest colour rich :D

      Usuń
  18. Lubię takie "delikatesy" jednak cena troszkę mnie zniechęca. Póki co nie planuję zakupu gdyż muszę wykończyć moją pomadkę z L'oreal ale kto wie, może kiedyś się na jakiś balsamik skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Rouge Caresse znika w zastraszającym tempie ;D Chyba ją odkupię, kiedy skończę :D

      Usuń
  19. Lubię :) Właśnie za tą transparentność, piękne opakowanie i delikatne właściwości pielęgnacyjne. Berry Smoothie też mam. To bardzo twarzowy kolor na jesień, dlatego teraz znów zaczęłam go używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest świetne, tylko usunęłabym z niej drobinki i byłby ideał :)

      Usuń
    2. Tak jest świetne, tylko usunęłabym z niej drobinki i byłby ideał :)

      Usuń
  20. Nie znam. Delikatesy uwielbiam. Czaję się na Loreal Caresse ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rouge Caresse szczerze polecam :)

      Usuń
  21. A ja mimo slabej pigmentacji bym chciala jeden miec :)

    OdpowiedzUsuń
  22. oba są przecudowne!

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam i na ten moment nie planuję mieć - póki co zachwycam się pomadką w kredce z Astora :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie odrzucił zapach, ale kolory mają przyjemne :)

      Usuń
  24. Lubię takie rzeczy, ale chyba szkoda by mi było prawie 40zł na coś takiego ;p tym bardziej, że tego praktycznie w ogole nie widać na ustach. Wolałabym zwykła pomadkę ochronną za 10zł :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedys mnie kusily potem mi jakos przeszlo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eh szkoda, że mi nie przeszło ;D

      Usuń
  26. Wydawały się być ciemne, ale dwa jaśniejsze kolory prezentują się jednak pięknie i naturalnie :) Ja muszę mieć na ustach pomadki kremowe, w odcieniu nude lub naturalnego morelowego różu, tylko takie odcienie do mnie pasują, a czasem mam taką ochotę na czerwień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremowe są Rouge Caresse z Loreal jakby co ;)

      Usuń
  27. Mam jeden kolor i bardzo lubię, ale nie kuszą mnie kolejne kolory bo i tak z moich testów w Stanach wynika, że nie specjalnie są widoczne na ustach i nakładając różne kolory nie widziałam specjalnej różnicy. Ale sama forma, połysk, aplikacja - super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba przyznać, że niewiele się od siebie różnią na ustach ;D

      Usuń
  28. nie miałam, nie próbowałam i po Twojej recenzji z pewnością zostanę tylko przy Revlonowych masełkach :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne, idealne na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  30. A mi sie wydaje, ze wlasnie o taka delikatnosc chodzi w tych pomadkach. ja revlonowskie maselka podciagnelabym pod lorealowskie rouge caresse i whispery maybelline, zas balmy loreala pod baby lips maybelline ;) mam wszystkie, wiec stad moje porownanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównanie trafne, ale masełka revlonowe miały być odpowiedzią na balmy z Loreal, stąd moje porównanie ;D

      Usuń
    2. Myslalam, ze revlon byl "najpierwszy" z tymi balsamami ;)

      Usuń
  31. faktycznie delikatesowo na ustach wyglądają.. ale ja takie lubię i mi się podobają :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Jakby nie patrzeć to balsamy, więc delikatność jest wskazana. Osobiście lubię, kiedy widać kolor na ustach. Ale do pracy - czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Revlon to też balsam, a kolor ma ;D

      Usuń
  33. Wyglądają ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie przepadam za tak delikatnymi mazidłami. Lubię podkreślać usta, dlatego stawiam na dobrze napigmentowane pomadki:) Ta specyficzna warstwa, która nie chce się wchłaniać, nie brzmi zachęcająco...

    OdpowiedzUsuń
  35. Aż takiej delikatności to ja nie lubię i nie za taką cenę jaką sobie krzyczą.
    Podobny efekt daje Carmex na ustach, muśniętych dodatkowo lekko pomadką.
    Za mną chodzi mocna fuksja na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carmex koloryzujący jest lepszy od tych balmów ;)

      Usuń
  36. Nie lubię takich produktów - jak chcę samej pielęgnacji, mogę użyć pomadki ochronnej, a od koloru są inne rzeczy, te tak naprawdę nie robią ani jednego, ani drugiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I stąd moje rozczarowanie ._.

      Usuń
  37. Ładnie wyglądają na ustach, mi się taki efekt podoba :)
    Ale Ciebie nie przekonały :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się czegoś innego, może moje oczekiwania były po prostu zbyt wygórowane ;)

      Usuń
  38. Ja się teraz zakochałam w moich pomadkach z Korres i żałuję że mam tylko dwa kolory ;) Te z Loreala nigdy mnie jakoś mocno nie kusiły i teraz wiem że dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa czy Korres też jest u nas dostępny w sztyftach, bo widziałam tylko w słoiczkach, których nie lubię ...

      Usuń
  39. może faktycznie spróbuję kolorowego Carmexa, bo jego też jeszcze nie używałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam :) Mam wersję Clear i Pink, obie świetnie się sprawują. Dodatkowo przyjemniej pachną niż wersja klasyczna.

      Usuń
  40. Kusiły mnie, ale założyłam bana na kosmetyki. I chyba nawet kiedy znowu pozwolę sobie na zakupy, te pominę, Twoja recenzja ostudziła mój zapał ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam już bana, wystarczy mi tych przygód na razie ;)

      Usuń
  41. Nie znam ich, ale na ustach wyglądają super wszystkie:)

    OdpowiedzUsuń
  42. ja też często napale się na jakiś produkt, a potem jestem rozczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Uff, te na szczescie mnie nie kusza:-)

    OdpowiedzUsuń
  44. Bardzo delikatnie na ustach wyglądają ;) lubię takie :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja raz mam na nie ochotę, a raz nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja kupiłam całe 5 :)
    ale mi one bardzo odpowiadają w dni, kiedy nie chcę zbyt mocno podkreślać ust. Nie spodziewałam się po nich nasycenia koloru, są takie jak sobie je wyobrażałam :)
    Do tego bardzo fajnie nawilżają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie robi Ci się taka dziwnie odczuwalna warstwa? Mam tak z 518 :>

      Usuń
    2. Nic mi się nie robi :) A przynajmniej nie zauważyłam, nie odczułam
      Przyjrzę się dokładniej jeszcze temu kolorkowi, bo w sumie najczęściej używam 318 :)

      Usuń
  47. Rzeczywiście lepszy jest Revlon, przynajmniej widać kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Też mam dosyć mocny pigment ust, więc u mnie sprawdziłyby się raczej średnio. Lubię delikatne podkreślenie, ale to jest nieco za delikatne ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Podoba mi się ten jasny róż z drobinkami, nawet bardzo :)
    Ale tak samo jak i Ty uwielbiam masełka Revlonu.

    OdpowiedzUsuń
  50. Nie mam, co prawda porównania z Twoimi ulubieńcami z Revlonu, ale tak na oko te balmy przypominają mi Maybelline, Color Whisper, ale bez tych minusów, które wymieniłaś przy tych, czyli słabego nasycenia koloru i zostawiania odczuwalnej warstwy na ustach.
    Szkoda, że nie do końca Ci się sprawdziły, ale to tak właśnie czasem jest, że coś poza naszym zasięgiem sprawia wrażenie dużo ciekawszego, niż jest. Jednak za tę cenę, jaką zapłaciłaś chyba i tak warto było je wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Chciałam je spróbować, ale po pigmentacji widzę, że to produkt nie dla mnie :) Mam masełko z Revlon i Maybelline Color Whissper i jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Faktycznie pigmentacja trochę rozczarowuje. Chyba pozostanę wierna moim ukochanym masełkom z Revlona, a w wolnej chwili wypróbuję Carmexa :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Mam caring coral i oprocz koloru to nic wiecej mnie w nim nei urzeka. Te kupilam go za 11 zl i cieszę się że nie sciagalam go ze stanów bo bym sie zdeerwowala :)

    OdpowiedzUsuń
  54. ehh, a chciałam kupić, bo opakowanie takie kuszące. Teraz nie kupię, wolę mocniejsze kolory

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja nie lubie tak delikatnych produktow kazdy zachwycal sie celia a u mnie leza te pomadki

    OdpowiedzUsuń
  56. Rzeczywiście szału na ustach nie ma ;)
    Ja ostatnio polubiłam się włąśnie z Carmexem Moisture Plus i z pomadkami Maybelline z serii Color Whisper :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie miałam, ale przepadam za delikatnymi kolorami.. Być może przypadłyby mi do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  58. zastanawiałam się nad nimi :) ale chyba nie kupię

    OdpowiedzUsuń
  59. Hmm... Jestem wierna Carmexowi, chociaż tego z kolorem nie próbowałam. Może czas się skusić... :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Też się na nie napilałam, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam w drogerii :) kupiłam raz uzyłam i leży sobie teraz, czeka na koniec świata :D

    OdpowiedzUsuń
  61. Ja nie lubię tak delikatnych kolorkow, jak juz ma byc kolor to zeby bylo cos widac, a nie tylko poswiate :)

    OdpowiedzUsuń
  62. tych balmów nie mam, ale mam maybelline color whisper, które podobnie działają i jestem bardzo zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
  63. Miałam jedynie masełko z Revlonu, którego nie lubię. Już lepiej wypadła Celia. W każdym razie moim ulubieńcem są balmy z Gosha. Tylko jest jeden problem, zostały wycofane :/ Udało mi się kupić kilka kolorów na wyprzedaży i koniec. One zostały wypuszczone na rynek zanim masełka stały się modne. No i dają dużo koloru oraz nawilżenia.
    Carmex nie dla mnie.

    Po kilku miesiącach z Chubby Stickiem finalnie oceniam, że zużyję i więcej nie wrócę. A wersja Intense to była najgorsza zakupowa decyzja... Zdecydowanie stawiam na kredkę Revlonu :)
    No, to tak poza tematem ;)))

    OdpowiedzUsuń
  64. Z linii balsamów l'oreal strasznie chciałam miętowy kolor.

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).