08.10.2013

Skuteczne tuszowanie / L'Oreal Volume Million Lashes Excess Noir

Kolejnym pretendentem do tuszu idealnego stał się kosmetyk marki L'Oreal. Tym razem miałam okazję testować Volume Million Lashes Excess Noir, czyli wersję pogrubiającą rzęsy. Czy to mu się udało? Poniekąd...

Obietnice producenta są bardzo zachęcające: 
Ekstremalne podkreślenie + intensywna objętość rzęs! Wyjątkowa szczoteczka wzbogacona o 50% więcej włosków typu excess niż w maskarze Volume Million Lashes, aby nadać każdej rzęsie objętości, pogrubienia i podkreślenia. Zaprojektowana tak, by docierać do każdej rzęsy i umożliwić pokrycie całej jej powierzchni za jednym pociągnięciem. Maskara Volume Million Lashes Excess łączy w sobie legendarne działanie `milionizujące`. Użyj jej dla nadania objętości każdej rzęsie.


W kwestii szczoteczki mogę tylko przytaknąć. Bardzo podoba mi się jej wyprofilowanie oraz elastyczność, co pozwala malować nie tylko te długie rzęsy, ale też te bardzo krótkie. Sam czubek ma bardzo drobne silikonowe wypustki, które docierają nawet do tych najmniejszych. Podkreślanie dolnej linii przestało być dla mnie takie uciążliwe i w końcu nie robię odbić. Nie wiem czy pamiętacie, ale w tym celu specjalnie kupiłam Bottom Lash Mascara z Clinique, bo inne tusze do rzęs się u mnie nie sprawdzały. 
Na samym czubku nie zbiera się nadmiar tuszu, nie robi się taka czapa. W ogóle maskara świetnie dozuje kosmetyk. Nie zdarzyło mi się, żeby na rzęsach został mi jakiś nadmiar lub grudki. Na pewno przyczyną takiego stanu jest też konsystencja, która jest treściwa (w sensie niewodnista), ale lekka, więc można nią znakomicie budować efekt. 


Kolejne powielanie warstw nie nastręcza problemu. Rzęsy można podkręcić, wydłużyć, rozczesać. Z reguły nakładam dwie warstwy dla intensywniejszego koloru, ponieważ chcę aby były widoczne na tle kreski. Przy subtelniejszym makijażu w zupełności wystarczy jedna aplikacja dla równomiernego pokrycia rzęs. Szybko też wysycha, więc podkręcone rzęsy nie odbijają się nad załamaniem, co jest dla mnie istotne, bo zawsze używam cieni do makijażu. 


Opakowanie jest przyjemne dla oka i estetyczne, dodatkowo przemyślane. Zawsze dużą wagę przywiązuję do samego zamknięcia. Jeżeli produkt nie zbiera się przy gwincie i dokręca do końca, dla mnie jest to oznaką dłuższej świeżości. I tak jest w tym przypadku, ponieważ stosuję go już dwa miesiące i tusz tylko odrobinę zmienił konsystencję. Mimo codziennego użytkowania nic się nie maże i nie wydostaje na zewnątrz opakowania. 


Oczywiście zawsze musi być "coś", co popsuje ten ideał. Mianowicie po jakimś czasie potrafi się lekko osypywać. Jest to chyba wskazówką, że zaczął się proces dezintegracji XD Nie jest to tak intensywny efekt jak przy Fiberlast od Eveline, gdzie miałam przekrwione oczy i czarne kropki na całej twarzy. Jego osypywanie zalicza się do małych. Pod powieką potrafi się znaleźć kilka kropek, które dalej już się nie przemieszczają. Można zaliczyć to bardziej do niuansów niż poważnych minusów, ale ideałem już nie zostanie. 

Tusz do rzęs Volume Million Lashes Excess Noir od L'Oreal oceniam naprawdę wysoko. Nie spowodował uczulenia, nie rozmazywał się, ładnie podkreślał rzęsy z delikatnym pogrubieniem. I teraz sobie tak uświadomiłam, że dawno już nie używałam innych maskar tej marki i nie mam wśród nich dużego rozeznania. Może mają w ofercie jakiś lepszy? Wiecie coś na ten temat? 

95 komentarzy

  1. Tuszy L'Oreala nie lubię - nie dogadują się z moimi rzęsami. W tej kategorii ufam już tylko Maybelline i Max Factor. A do dolnych rzęs kupiłam specjalnie dwustronny tusz Maybelline :D Też zawsze mi się włoski kserowały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Max Factor ostatnio mnie zawiódł- Clump Defy był fajny, ale spływała przy łzawiących oczach momentalnie. A który Maybelline jest Twoim faworytem?

      Usuń
    2. Illegal Length i ten dwustronny, nazwy w tej chwili nie pamiętam ;) Lubię też warjacje na temat Collosala ;)

      Usuń
    3. Matkoboskoczestochosko WARIACJE oczywiscie -.-'

      Usuń
    4. hehehe Spoko, mi też się czasami pazur omsknie na klawiaturze XD
      Dwustronnego nie kojarzę, jestem ciekawa czy jest u nas

      Usuń
    5. Jest :) Big Eyes się nazywa, na promocji w Rossmannie za 20,39 :D

      Usuń
    6. hehehe to teraz na pewno zmacam :D

      Usuń
    7. Mnie na początku Max Factor też trochę zawiódł ale potem się "wyrobił" :D Teraz jest to mój ulubieniec, że tak powiem :)

      Usuń
  2. Hmm, jak dla mnie, to trochę skleja rzęsy, ja wolę, jak są porozdzielane ;)
    Teraz lubię się z miniaturką They're Real Benefitu, ale na pewno nie kupię pełnowymiarowej maskary, bo musiałam czekać 2 miasiące zanim miniatura nadawała się do użytku...
    L'Oreala nie znam za dobrze pod kątem maskar, więc nic nie doradzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego Benka większość mi polecała, ale rozumiem co masz na myśli z tym czekaniem. Na początku pewnie jest bardzo wodnisty, też tego nie lubię :]

      Usuń
    2. Dokładnie, musiał swoje odleżeć... Na początkutak mi skleił rzęsy i wszystko się odbijało na powiece, że nawet chciałam go ze złości wyrzucić ;)

      Usuń
    3. A jak oceniasz szczoteczkę, bo czytałam że jest gites?

      Usuń
    4. Jest fajna, ładnie rozdziela rzęsy, czyli to, co lubię. Nie rozumiem tylko tej maczetowatej kulki na końcówce, mi ona nie pomaga w niczym ;)

      Usuń
    5. czyli nie da się dolnych rzęs w miarę normalnie umalować?

      Usuń
  3. Nie przekonuje mnie ten tusz i niestety nie podoba mi się jak obciążył rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam nałożyłam dwie warstwy, jedna daje subtelniejszy efekt :)

      Usuń
  4. Mam go i moje rzęsy bardzo skleja. Nie wiem, może nie umiem się nim posługiwać? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale od samego początku? Mój był na początku bardzo lekki i idealnie rozdzielał.

      Usuń
  5. efekt mi się podoba :) jak będzie -40 przyjrzę się tym tuszom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena regularna faktycznie nie jest niska ;)

      Usuń
  6. ja nie lubię silikonów, szarpią mnie i w ogóle. sprawdzają się u mnie tusze o wielkich i grubych szczotach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie preferuję silikonowe, bo te zwykłe praktycznie nie łapią moich rzęs :)

      Usuń
  7. Też oglądałam ostatnio ten tusz anie kupiłam...

    OdpowiedzUsuń
  8. mam go i bardzo lubię ;) podoba mi sie jego efekt wydłużenia, chociaż początkowo skleja rzęsy. po ok 20 minutach efekt jest lepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po 20 minutach już po malowaniu?

      Usuń
  9. nie lubię takich szczoteczek...
    od wczoraj mam tusz z Loreal False Lash Telescopic... po pierwszym użyciu ok, tylko potwornie ciężko go zmyć (wersja wodoodporna),.. szczoteczkę ma identyczną chyba,
    ja lubię te zwykłe, kudłate... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście wolę silikonowe i zainteresowałaś mnie wersją wodoodporną. Szukam czegoś bardzo trwałego, bo często łzawią mi oczy :]

      Usuń
  10. nie miałam ale widzę że to błąd!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie ten tusz jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie też, z małym ale ;)

      Usuń
  12. "Na samym czubku nie zbiera się nadmiar tuszu, nie robi się taka czapa" - ha, nigdy nie wiedziałam jak to coś, co się zbiera na końcu nazwać, ale w sumie może być i czapka, teraz są takie modne co zwisają z głowy :D
    Szczoteczka wydaje się fajna, lubię takie silikonowe. Chyba się kiedyś skuszę na ten tusz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe też miałam problem z określeniem tego zjawiska, ale cieszę się że udało mi się zrobić to trafnie :D

      Usuń
  13. Miałam wersję klasyczną, ale musiałabym sięgnąć do recenzji na blogu bo....zwyczajnie nie pamiętam go za bardzo :P Najbardziej w głowę wrył mi się Telescopic Carbon Black, był suuuper ♥

    Podobają mi się Twoje rzęsy, a jeszcze przyjemniej bo widać buźkę :)
    Mnie ostatnio zaskoczył pewien osobnik z Rimmela, właśnie przymierzam się do obsmarowania go na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie wbił Ci się w pamięć, to znaczy że nie był tego warty ;) Tę drugą musiałam sobie guglnąć, bo zupełnie jej nie pamiętam i spodobała mi się jej precyzyjna szczoteczka.
      Lubię maskary Rimmela,więc jestem ciekawa co takiego wzbudziło emocje ;)

      Usuń
    2. Tak, szczoteczka była mega :)
      Musiałam sięgnąć do archiwum bloga, to był Volume Million Lashes :D
      Dzięki przygodzie z Carbon Black kupiłam Maestro Armaniego, ale pech chciał że został wycofany.... Szkoda.

      Co do Rimmela, jest to Lash Accelerator Endless. Wszystko OK, ale musi odleżeć swoje.... bo nówka do niczego się nie nadawała. Lubię też nim podkreślać dolną linię rzęs, udany jest i w obliczu tego, że nie jest wodoodporny nieźle się sprawuje.
      Małe zaskoczenie :) Jeden z nielicznych Rimmelowych nabytków, który wzbudził we mnie ciepłe emocje :D

      Usuń
  14. Mnie akurat zależy na rozdzielonych rzęsach, nie lubię "sklejaczy".

    Ładna kreska! :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie znam się :D ale jak na moje laickie oko efekt fajny :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem ... Chyba trochę skleja rzęsy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to raczej ja śpieszyłam się przy porannym makijażu... jak zawsze :]

      Usuń
  17. wygląda interesująco - będę musiała polować na okazje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakoś nie mogę się przekonać do tuszy Lorala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja do tych tańszych z Wibo czy Essence, które są powszechnie zachwalane.

      Usuń
  19. Nie miałam tego tuszu, ale jestem na etapie poszukiwania nowego, spojrzę też na ten :)

    Podobny do Twojego z OPI Ski Teal We Drop kupowałam ostatnio koleżance z Inglota bodajże 988.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że Inglot wprowadza takie oryginalne kolory, chwała im za to :)

      Usuń
  20. Bardzo go lubię ;) Podoba mi się ten efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. całkiem go lubię, ale wolę jednak Lash Wings :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie polubiłam się z tym tuszem. Czekałam dwa tygodnie na cud, aż zacznie działać, zrobi na mnie wrażenie i nic... Jest przeciętny i na szczęście już się kończy, Bardzo szybko wysechł, ale to dobrze, cieszę się, że mogę sięgnąć po kolejny tusz do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój zaczął podsychać po 1,5 miesiąca i chyba stąd to osypywanie :]

      Usuń
  23. Ja sie ostatnio przeprosilam z Max Factor 2000 kalorii a moim odkrytym niedawno hitem jest tez Max Factor, ten Wild czy Jungle, w jaskawo zielonym opakowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnego nie miałam, za to w szufladzie czeka Masterpiece :D

      Usuń
  24. Polecam Lovely od Wibo, taniutki i efekt robi wrazenie.

    OdpowiedzUsuń
  25. poczekam na promocję i wtedy się skuszę:) obecnie używam próbki z clinique high impact mascara i jestem efektem zachwycona, ale cena nie zachęca mnie do zakupu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam miniaturkę i byłam zadowolona, jednak szczoteczka była dla mnie trochę za duża i niesilikonowa ;)

      Usuń
  26. Zazwyczaj unikam kresek na górnej powiece. Po pierwsze, mam problem z ich narysowaniem. Po drugie, odnoszę wrażenie, iż moje rzęsy giną na tle czarnej linii;) Może gdybym sprawiła sobie porządny, pogrubiający tusz rozwiązałabym ten problem:)

    L`Oreal Volume Million Lashes Excess Noir zapewnia świetny efekt:) Nie lubię maskar, które pozostawiają grudki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bez kresek czuję się jakbym nie miała makijażu. Taki typ urody, że muszę mieć bo czuję się goła XD

      Usuń
  27. Ja używałam, ale tej pierwszej złotej wersji no i byłam naprawdę zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajnie, że Ci się sprawdził! Jednak nie jest dla mnie, bo po 1 - nie lubię silikonowych szczotek, a po 2 - mam bezproblemowe rzęsy i boli mnie wydawanie na tusz kwoty większej niż 10 złotych. Niestety mojego ulubieńca wycofali, ale inne za tą kwotę też są spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje rzęsy są piękne, więc całkowicie Ciebie rozumiem. Szczęściara :D

      Usuń
  29. Mam ten tusz w Domu, w Polsce, wygrałam go w konkursie i na razie go nie ruszyłam, bo jednak po testach pozostałam przy tradycyjnych, dużych szczoteczkach, ale skoro tak go chwalisz jednak po niego muszę sięgnąć :) Piękną masz kreskę na oku, idealną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, robiona Lorelem na bogato, czyli grubo ;D Spróbuj i podziel się wrażeniami. jestem ciekawa czy też będzie się osypywał, czy może tylko mój egzemplarz tak szybko to zrobił :)

      Usuń
    2. Ale to tym, co i ja mam Perfect Slim, czy masz też grubaska, bo muszę się przyznać, że nie pamiętam? W grudniu za pewne dopiero pójdzie u mnie w ruch ten tusz, bo został w domu w Polsce :) Zobaczymy, czy uda mu się ze mną wejść w nowy rok, czy odpadnie szybciej przez te obsypywanie :)

      Usuń
  30. to będzie mój następny tusz jaki kupię z tej firmy, obecnie używam tego czarnego (wersja z kolagenem) - działanie bardzo zadowalające ale szczoteczka okropna, wielka, nabiera za dużo tuszu. Mam problem żeby pokryć nią wszystkie rzęsy bez ciapania tuszem po całej powiece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko nie cierpię tego! Najlepszy w tej kwestii, czyli taki co nie paćka, był Clump Defy z Max Factor. Jednak zmywał się przy łzawiących oczach :<

      Usuń
    2. o nie, tego też nie znoszę - zwłaszcza, że oczy mają tendencję do łzawienia :/ ale tego, o którym piszesz na pewno spróbuję :)

      Usuń
  31. Miałam kilka tuszy z L`Oreal, ale uduś mnie, nie pamiętam które to były, o moich wrażeniach nie wspominając :D Aktualnie używam sobie żółciutkiego Lovely i nie narzekam, co więcej - polecam. Pokusiłam nim nawet moją Mamę, która zażyczyła sobie osobistego opakowania :)
    Ja lubię Diorowe tusze, zwłaszcza ten podstawowy, pogrubiający bardzo mi odpowiada. Chętnie sięgam też po 2000 calorie z MF (ale tylko ta klasyczna wersja) a i Masterpiece dobrze wspominam :) No i Maybelline, lubię podstawowy Collosal (innych wersji nie używałam chyba) oraz Illegal Length, naprawdę sympatyczny tusz :))

    A powiedz, co masz na powiekach? Podoba mi się to zestawienie kolorystyczne :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie pamiętasz żadnego L'oreala to znaczy, że nie są godne polecenia ;) O Lovely słyszałam już wiele dobrego, jednak ciągle nie mam odwagi kupić :P A MF masterpiece mam w szufladzie, jeszcze czeka na swoją kolej ;D
      Oczyska wyszły blado, więc kolory w rzeczywistości są intensywniejsze. Mam na ruchomej powiece Nowy cień Catrice Liquid Metal w odcieniu 060 Petrol Pan oraz załamanie i kacik zaznaczony pojedynczym cieniem MUA, który jest brązem (chciałam podać link do niego, ale właśnie się kapnęłam że nie opublikowałam jeszcze posta- trzeba będzie to nadrobić XD ). Krecha zrobiona linerem w pisaku L'oreal, o którym nie tak dawno wspominałam :D

      Usuń
    2. Kurcze, nie mam cienia w takim kolorze jak Catrice. Ale w połączeniu z tym brązem baaaardzo mi się podoba, muszę zakupowo opanować sytuację :D
      Dzięki :)

      Usuń
  32. Na rzęsach wygląda bardzo ładnie! Z L'Oreala jeszcze nigdy nie miałam tuszu, więc w tej kwestii niestety nie jest w stanie nic podpowiedzieć. Ostatnio moim ulubieńcem jest Clump Defy z Max Factor. Świetnie rozdziela rzęsy i znacznie je wydłuża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem bo go mam i robiłam recenzję ;D Jest faktycznie fajny, tylko spływa przy łzawiących oczach :<

      Usuń
  33. Myślę , że u mnie by się nie sprawdził ze względu na to ,że najlepiej na moje rzęsy działają duże szczoteczki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi, jak to się mówi :D Mi np nie pasują tradycyjne, wolę silikonowe :)

      Usuń
  34. Ja niestety mam bardzo małe doświadczenie z tuszami L'oreal'a... Muszę przyznać, że jego wizualny efekt na rzęsach jest ok :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetnie wydłuża! Nie gniewaj się, ale powiem szczerze- na pierwszym zdjęciu wydaje się, jakbyś nie miała rzęs a po wytuszowaniu są okazałe, długie i podkręcone! Zdecydowanie jest to tusz dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo moje rzęsy są jasne i przy tak mocnym makijażu wręcz niewidoczne, dlatego smaruję je podwójnie ;)

      Usuń
  36. Podoba mi się ta szczoteczka.

    OdpowiedzUsuń
  37. To nie jest ideał, podobnie jak motyle skrzydła ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja mam wersję diamantissime tego tuszu, też calkiem dobrze się sprawuje :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Co prawda nie lubię takich szczoteczek, ale przekonałaś mnie, wypróbuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ostatnio rozglądam się za jakimś nowym tuszem do rzęs :) Będę go miała na uwadze, ale który wybiorę ostatecznie to jeszcze sama nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja przyznaję bez bicia że tuszy z L'oreal jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  42. jakie ładne oczko masz :) tuszu nie miałam, nie lubię jak się coś tam osypuje, bo nie czuję się wtedy na 100% komfortowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Na oku wygląda ok, ale mnie jakoś nie przekonuje, mam swojego ulubieńca i ciężko mi się z nim rozstać:)

    OdpowiedzUsuń
  44. wersję złotą bardzo lubię, więc może następnym razem skuszę się na ten :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ale piękne oko! tusz ładnie wygląda u Ciebie :)
    Jeśli chodzi o maskę matrix ja dostałam w prezencie, ale widziałam że ceny wahają się w granicach 13 funtów, nie mam pojęcia jak w Polsce, ale podejrzewam że jest dostępna w hurtowniach fryzjerskich lub dobrych salonach :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mam na niego ochotę po Twojej recenzji. Ostatnio sprawdził się u mnie inny tusz z L'Oreal (False Lash Wings), więc może z tym byłoby tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  47. mialam te wersje podstawową, i zrobilam jej okropna recenzje :p

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).