11.02.2014

MORINGA CLEANSING BALM / EMMA HARDIE



Balsamy do oczyszczania twarzy nie są jeszcze u nas tak popularne jak w innych krajach. Nadal prym wiodą żele, mleczka i inne emulsje. Dlatego tak bardzo zainteresował mnie kosmetyk stworzony przez Emmę Hardie, który jest powszechnie polecany na zagranicznych blogach i vlogach. Słyszałam o nim w samych superlatywach i doszłam do wniosku, że spróbuję. Swój egzemplarz zamówiłam na stronie Feelunique. Do najtańszych niestety nie należy, jednak udało mi się kupić go z małym rabatem. Zapłaciłam około 150zł i moja wersja jest jeszcze w starej szacie graficznej. Nowa wygląda praktycznie identycznie, ma taką samą pojemność 100 ml, jednak opakowanie jest węższe i wyższe. 


I muszę przyznać, że ktoś miał niezły pomysł na słoik, bo jest solidnie wykonany i znacznie większy niż jego zawartość. Daje złudzenie kosmetyku o dużej pojemności, co ma działać na wyobraźnię. W rzeczywistości jest tu dużo plastiku i po odkręceniu wieczka widać jak mało jest produktu w stosunku do wielkości opakowania.
Pocieszający jest fakt, że balsam ma sporą wydajność. Przy codziennym użytkowaniu wystarczy na długo, bo do umycia twarzy i szyi potrzebna jest niewielka ilość. Spokojnie można zużyć w okresie wyznaczonym przez producenta, czyli 6 miesięcy. Wszystko dzięki konsystencji, która jest dosyć nietypowa. Faktura przypomina gęstą maść, a przy kontakcie z wodą staje się oleista. Stojąc w cieple potrafi się rozwarstwić. Zapach nie przypadł mi do gustu. Nie przeszkadza, ale też nie należy do przyjemnych woni. Ma chemiczną nutę i nie mogę go z niczym skojarzyć, chyba jedynie z maścią.
Aplikacja jest zalecana na trzy sposoby. Najbardziej lubię nałożyć balsam na twarz lekko masując skórę, później zmoczyć dłonie i jeszcze raz wykonać masaż. Można też nałożyć od razu wilgotnymi dłońmi i uzyskać oleistą formę albo użyć po prostu jako maseczki i pozostawić na 10-15 minut.
Gładko sunie po skórze i zachowuje się ja zwykły olejek do mycia twarzy. Balsam czuć na skórze, nawet po zmyciu wodą, dlatego przemywałam twarz dodatkowo żelem, aby pozbyć się duszącej (w przenośni) warstwy. Przypuszczam, że dzięki temu rewelacyjnie sprawdzi się przy cerze normalnej czy suchej. Przy mojej mieszanej okazał się zbyt bogaty w oleje, które przyczyniły się do powstania większej ilości zaskórników. Początkowo balsamu używałam codziennie do zmycia makijażu z twarzy, ale zaniechałam po tym jak nieznacznie pogorszył się stan mojej cery i zaczęłam go stosować jako maseczkę. Dzięki temu moja skóra była dodatkowo zmiękczona oraz ukojona, ale bez negatywnych skutków.


I jak już się pewnie domyślacie nie planuję powrotu do tego kosmetyku. Natomiast sama idea oczyszczających balsamów bardzo mi się spodobała i mam zamiar spróbować odpowiednika marki Clinique. 
A czego Wy lubicie używać do oczyszczania twarzy? Macie jakiś swój ulubiony kosmetyk?
_________________________________________

82 komentarze

  1. fajny, fajny ale ta cena!!!
    a ja chyba teraz kupię krem z The Body Shop, nie skuszę się na Emmę, za droga....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TBS też mam w planach :)

      Usuń
    2. A co tam TBS ma ciekawego w ofercie? W ogóle się w tym nie orientuje :(

      Usuń
    3. Z serii rumiankowej ma podobny balsam :)

      Usuń
    4. Ja własnie kupiłam ten z TBS i całkiem niezły, skład ma o niebo lepszy od tego i od Clinique. mimo wszystko gdy go zużyje planuje zrobić własny balsam na bazie masła kakaowego/shea/o. rycynowego i arganowego.
      Tak sobie mysle, że Twój problem z zanieczyszczeniem skóry mógł wyniknąć z racji tego, że nie używałaś mikrofibry do zmycia tego balsamu. Dla mnie to element konieczny, że nie zmyje tego tak jak ścierka. Druga sprawa to to, że skład balsamu jest niezbyt fajny i któryś składnik mógł tak cię zapchać ale nie sadze że był to olej.

      Usuń
  2. Również żałuje, że balsamy do oczyszczania twarzy nie są u nas bardziej popularne. Sama idea jest super, ale dla mnie są zbyt ciężkie. Na miano KWC w moim przypadku zasługują oleje myjące ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idea olejku myjącego też bardzo mi się spodobała, szczególnie w postaci kosmetyku Dermalogica.

      Usuń
  3. U mnie jak wiesz ten produkt nie zrobił dobrego wrażenia, formuła ciekawa ale zbyt tłusta i nawet przy suchej skórze czułam dyskomfort :/ Na dodatek wytropiłam, że powodował wysyp drobnych krostek i to po każdym użyciu. Odstawiałam, problem znika. Wracałam i na nowo pokazywały się krostki.... A nic nowego nie włączałam w tym czasie do pielęgnacji.
    Ciekawi mnie produkt Clinique i może go kupię, ale finalnie jestem za Kanebo ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że Tobie też tak zaszkodził. Po tylu usłyszanych zachwytach sądziłam, że jestem jedyną osobą na ziemi, która nie jest z niego zadowolona ;) I wcale się z tego nie cieszę, że jednak jestinaczej. Miałam nadzieję, że Ty go polubisz.

      Usuń
    2. Tropiłam złoczyńcę.... Nie smuć się, bo dzięki Tobie miałam okazję zapoznać się ze sporą częścią :* i to, co zostało puściłam w świat. Ciekawe, czy dziewczyny będą zadowolone bądź zawiedzione. Dam znać :)
      Niestety NIE dla mojej cery i już sama konsystencja nie zachęcała mnie za bardzo :P

      Usuń
    3. Ale Wy nie zmywacie dodatko twarzy żelem? Ja muszę inaczej do szału doprowadza mnie nawet odrobina tłustości ;) używałam co prawda tylko Clinique ale wysypu krostek nie zauważyłam. W idei tłustego kremu podoba mi się jak błyskawicznie cały, calutki makijaż się rozpuszcza ;)

      Usuń
    4. Nie wiem jak "zmywacie" :P ale u mnie to zawsze jest kilka etapów. Próbowałam w różnej kolejności i za każdym razem to samo, bo tylko EH była nowym elementem, pozostałe rzeczy mam od dłuższego czasu i nic się nie działo.
      Pisałaś coś o Clinique? idę zajrzeć i poszukać :)
      Moje nawyki oraz wymagania cery rządzą się swoimi prawami i mimo wszystko nie potrafię startować z demakijażem w taki sposób więc wypracowałam własny system :)

      Usuń
    5. Ja zawsze po demakijażu używam żelu Vichy, niezależnie czy jest to micel czy jakiś olejek. Muszę mieć pewność, że wszystko zostało usunięte ;) Clinique miałam wczoraj w łapkach, ale najpierw zmęczę Emmę :D
      No to jestem ciekawa jak u innych się sprawdzi :)

      Usuń
  4. Też czytałam o nim dobre opinie, ale mam tłustą cerę, i obawiam się, że mógłby sobie niezbyt dobrze poradzić z jej oczyszczeniem...ale może jako maska by się sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chemiczna nuta nie zachęca rzeczywiście, ale sama idea kosmetyku zaiste interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mogli dorzucić jakąś cytrynę do zapachu ;)

      Usuń
  6. Miałam w planach zakup tego balsamu Clinique, ale cena nieco wysoka i bałabym się, że kosmetyk okaże się bublem. Wolę jednak micele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Micele jak najbardziej spoko, ale oleiste formuły cały czas mnie kuszą i szukam dobrego dla siebie rozwiązania :)

      Usuń
  7. Moje myśli krążyłu koło tego kosmetyku, ale skoro potrafi zapychać, to zdecydownie go nie kupię!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam ochotę na ten krem oczyszczając z Clinique Take the Day Off Balm i myślę, że jak wykorzystam to co mam to go kupię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tego typu balsamami jeszcze się nie interesowałam. Za to obecnie wróciłam do OCM i kuszą mnie wszelkiego rodzaju azjatyckie olejki do oczyszczania twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele dobrego o nich słyszałam, ale nie mam zupełnie rozeznania. Jeśli trafisz coś ciekawego koniecznie daj znać :)

      Usuń
  10. Ja nie lubie tego typu kosmetykow, wole umyc twarz zelem i przemyc plynem micelarnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też to tak przebiega, a balsam służy mi do wstępnego oczyszczenia cery z makijażu :) Dopiero później żel, micel lub termal :)

      Usuń
  11. Ja się trochę naczytałam i nasłuchałam o zmywaniu twarzy olejami i jak już to kupię oliwkę hydrofilną. Ona zawiera emulgatory co pozwala dokładnie ją zmyć z twarzy i chyba nie powinno być problemu z zapychaniem, a warstwa lipidowa naskórka nie będzie naruszona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie daj znać czy faktycznie się sprawdza, to może też jej spróbuję :)

      Usuń
  12. Wygląda rewelacyjnie, ale po tym co napisałaś, to zdecydowanie produkt nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie jakoś nie przekonuje, ale na balsam z Clinique mam ochotę :)
    Obecnie używam olejku do demakijażu Missha i świetnie się sprawdza, jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten produkt też mnie interesuje, więc będę wypatrywać recenzji :)

      Usuń
  14. Ja chcę przetestować balsam z Clinique:) EH również mogła bym przygarnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj to nie dla mnie. Moja twarz i bez tego wygląda jak świecąca żarówa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. ciekawy produkt ale jeśli chodzi o cene to żal by mi było;) Do oczyszczania twarzy lubie uzywać produktow z Garnier;) I zeby lepiej oczyścic buźke gąbeczek z celulozy;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawie wygląda, rzeczywiście przykuwa spojrzenie, ale po przeczytaniu Twojej opinii, czar prysł, nie czuje się skuszona, zwłaszcza że cena jest dosyć wysoka.
    Ja do mycia twarzy najczęściej używam żelów lub mydeł Alep, czasem też innych mydeł naturalnych, przy mojej mieszanej cerze sprawdzają się genialnie, i choć często zawierają oleje, nie zostawiają żadnej warstewki na skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tych mydeł sama się przymierzam, ale ich forma mnie nie przekonuje ;)

      Usuń
  18. Demakijaż przeznaczonymi do tego olejkami kupił mnie już jakiś czas temu. Próbowałam propozycji z Biochemii Urody, ale to nie dla mnie, zupełnie się nie sprawdziła. Co innego Bobbi Brown, tutaj pełne zadowolenie. W zamyśle mam polecany przez Ciebie i Hexx PreCleanse, może skuszę się także na Kanebo. Z takiej balsamowej formy chcę wypróbować ten popularny ostatnio Clinique. O EH nie słyszałam wiele, ale patrząc na Twoje doświadczenia, u mnie również mógłby spowodować podobne problemy. Cerę mam wybitnie podatną na wypryskowe rewolucje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, więc wolę uważać na to czego używam ;) Niestety Emma dała plamę w tej kwestii :]

      Usuń
  19. A ja mniej na blogach to i nie obiło mi się do tej pory o uszy o oczyszczających balsamach. :D Dzięki za informację. :) W tej cenie i tak bym nie kupiła, ale dobrze wiedzieć że coś takiego pewnie niebawem i u nas się pojawi.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cena i tak nie na moją kieszeń obecnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. ooooo jak zobaczyłam cenę to mało nie spadłam :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Obecnie do oczyszczania twarzy używam oleju sezamowego i azjatyckiej pianki The Face Shop Herb Day 365 Cleansing Foam. Często sięgam również po mydło Himalaya lub mydło z glinką zieloną. Jestem z tych produktów bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azjatyckie pianki i oleje do demakijażu też podobno są świetne, ale dopiero robię rozeznanie na ich rynku.

      Usuń
  23. Do porannego oczyszczania twarzy używam kremowego żelu BeBeauty (różowa tubka).
    Wieczorem stawiam na rumiankowy olejek The Body Shop. Do oczu tylko i wyłącznie micel.
    Przyznaję jednak, że balsamy bardzo mnie kuszą - interesująca alternatywa.
    Mam chrapkę na ten z REN i Clinique. Zakup jest kwestią czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The Body Shop z serii rumiankowej ma też balsam, ale olejek jakoś mi umknął. Spróbuję obu :) Fajnie, że są na czasie z takimi kosmetykami.

      Usuń
  24. nie słyszałam o tej marce wcześniej
    ani tym bardziej nic nie miałam
    ale cena za wysoka... ;))

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam o nim na blogach. Napaliłam się natomiast na balsam do mycia twarzy z Clinique. Działa na podobnej zasadzie co ten prezentowany przez Ciebie. Mam cerę mieszaną tak jak Ty więc skoro piszesz, że powodował u Ciebie zaskórniki zapewne nie sprawdzi się u mnie ani jeden ani drugi. Dzięki za tę recenzję. Już wiem, że muszę zrezygnować z tego kosmetyku - szkoda pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę wszystko zależy od składu, więc nie warto ich spisywać na straty ;) Jak wspominałam w poście na balsam Clinique zacieram rączki, wiec z czasem na pewno go spróbuję :)

      Usuń
  26. Cena ścięła mnie z nóg... Za taką kwotę powinien cuda robić i pachnieć perfumami :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie... teraz mnie zastanawiają te zachwyty ;)

      Usuń
  27. hm. krem do czyszczenia? odeszłam w ostatnim czasie od żeli na mydlaną część mocy ;) Aleppo najlepiej się u mnie sprawdza, przyznam, że długo szukałam ideału do oczyszczania twarzy. ten jest idealny, nawet makijaż domywa. jak narazie nie zmieniam, ale muszę czasem zrobić przerwę od mydła i wtedy wracam do żelu oczyszczającego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła też mam w planach, jedynie samej formy się obawiam ;)

      Usuń
  28. Cały czas mam na niego ogromną ochotę i pewnie niedługo się na niego skuszę. Ciekawi mnie także wspominany przez Ciebie krem Clinique i REN. Uwielbiam taką delikatną, nawilżającą pielęgnację, Liz Earle mnie rozpieściła i zachęciła do poszukiwań nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Pierwsze o nim słyszymy:)

    OdpowiedzUsuń
  30. ja mam ten balsam z clinique i jestem baardzo zadowolona, sama przyjemność zmywać wieczorem makijaż :) Natomiast czy jest wart aż tak wysokiej ceny jak na mazidlo do zmywania makijażu to nie wiem..ale na pewno wart wypróbowania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego mam go w planach :)

      Usuń
  31. Nie skusiłabym się raczej na zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam kosmetyk o podobnym zamysle z Sephory (swoja droga napisalam Ci mejla, ze chetnie podesle probke, ale nie raczylas odpisac!) i bardzo podoba mi sie taka forma do oczyszczenia po demakijazu, bardzo przyjemny relaks swoja droga! Jakby kiedys przyszlo mi do glowy wprowadzic minimalizm kosmetyczny w zycie to z checia wprowadzilabym taki produkt, ktory starczylby mi na 6 miesiecy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Musiałam przez przypadek skasować. Nawet nie wiedziałam, że Sephora ma coś podobnego w swojej ofercie.

      Usuń
  33. Brzmi ciekawie, ale za taką cenę i takim efektem jestem zdecydowanie na nie. Może sprawdziłby się lepiej przy demakijażu oczu?
    W sumie na rynku azjatyckim jest sporo tego typu kosmetyków, a już z pewnością kremy do oczyszczania twarzy są szeroko dostępne :)
    Ja jednak wiernie wracam do samorobnego olejku myjącego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azjatycki rynek jest tego pełen, tylko ciężko wyłowić ten jeden odpowiedni produkt ;)
      Co do demakijażu oczu, to wolałam nie próbować ;)

      Usuń
    2. Ja akurat zawsze szukam takich produktów, którymi będę mogła zmywać całą twarzy, również powieki :) Choć w przypadku ulubionych mydeł naturalnych niestety muszę uważać, bo zazwyczaj szczypie w oczy nawet jak, teoretycznie, nic się nie dostanie :D

      Usuń
  34. Trochę dziwny produkt, jak dla mnie. Chyba nie do końca przekonuje mnie taka formuła, może gdybym miała suchą cerę byłabym bardziej zainteresowana. Nawet nie wiedziałam, że Clinique też ma tego typu produkt w ofercie. Szkoda, że Ci się nie sprawdził, bo przy takiej cenie można było się spodziewać naprawdę produktu z efektem "wow".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mając na uwadze inne recenzje, to spodziewałam się kosmetyku, który czyni cuda ;)

      Usuń
  35. Też nasłuchałam się i naczytałam dużo dobrego o tym produkcie, przyznam, że miałam na niego ochotę, ale dzięki Twojej notce mój zapał trochę ostygł ;) Mój aktualny rytuał demakijażu: najpierw olejek z BU, potem czarne mydło, potem micelem domywam ewentualne resztki makijażu i na koniec tonik ;) Jeśli chodzi o dobry krem do demakijażu, który się u mnie super spisał to osobnik z Yes to Carrots , w Douglasach go można kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapowiada się ciekawie, przyjrzę mu się bliżej :)

      Usuń
  36. Ciekawi mnie taki sposób oczyszczania twarzy, ale jeśli zapycha, to odpada, bo mam podatną na takie rzecz cerę :(

    OdpowiedzUsuń
  37. Dla mojej cery też byłby pewnie za bogaty. Ja skuszę się za jakiś czas na wersję rumiankową z TBS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten balsam też mam w planach :)

      Usuń
  38. Szkoda, że raczej negatywnie działał na skórę... miałam ochotę go wypróbować. Z tej serii kosmetyków, bardzo lubię Clinique.

    OdpowiedzUsuń
  39. Przypuszczam, że dla mnie byłby za bogaty i stosowałabym go podobnie jak ty jako maseczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Na mojej tłustej cerze też by się w takim razie nie sprawdził. Clinique kusi, ale też mam obawy czy nie byłby za "ciężki". Na razie zostaję przy piankach (uwielbiam tą z Biodermy, a teraz testuję Caudalie - zobaczymy jak się sprawdzi).

    OdpowiedzUsuń
  41. Clinique też ostatnio znalazł się w orbicie moich zainteresowań, bo ma pozytywne recenzje. Podobnie zresztą jest z opiniami o produkcie od Emma Hardie, ale jak widać nie każdemu będzie odpowiadał. Mam cerę mieszaną w kierunku suchej, więc może by się sprawdził, ale za tę cenę nawet nie będę ryzykować ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jestem ciekawa jak sprawdziłby się na moich obszarach naczyniowych, a jak na przetłuszczających się. Cała skóra mi się globalnie przesusza, więc może coś można byłoby tutaj osiągnąć takim produktem. Cleansing balm to mi się przede wszystkim kojarzy w luksusem, po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Czuję, że u mnie też by się nie sprawdził. Moja cera musi być dokładnie oczyszczona płynem micelarnym i czymś, co koniecznie powinno się pienić. Takim balsamom nie ufam. Na 99% zobaczyłabym na twarzy więcej niedoskonałości.

    OdpowiedzUsuń
  44. Kochana, masz balsam już w nowej szacie graficznej, bo starsza była w węższym opakowaniu ;) A jak używasz tego kosmetyku Dwa razy dziennie czy tylko na noc? Jestem zaskoczona, że Ci się nie sprawdził... Pozdrawiam, Anita

    OdpowiedzUsuń
  45. Jak zaszkodził to nie spróbuję, zapach też jest dla mnie ważny. :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Kwota jest dość wysoka:( z chęcią wypróbowałabym kosmetyk tego typu, ale nie za taką kwotę. Z tych droższych już chyba bardziej przemawia do mnie Clinique Take The Day Off. Jest tańszy i chyba (zważywszy na konsystencję) nieco wydajniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
  47. o tym produkcie nie słyszałam ale też planuję kupić balsam Clinique :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja używam rumiankowego masła oczyszczającego z The Body Shop na zmianę z żelem z Pharamceris Puri-Capilium. Jestem zadowolona z działania obydwu :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Bardzo ciekawa formuła, ale nie jestem przekonana czy na mojej cerze by się sprawdził. Z drugiej jednak strony z pomarańczowego olejku myjącego z Biochemii Urody byłam zadowolona i chociaż to nie to samo, to jednak jest to jakaś forma olejowego produktu oczyszczającego :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Podejrzewam, że lepiej by się u mnie sprawdził niż Clinique Take day off..tak jak mówiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).