16.07.2014

Metalicznie / RIMMEL SCANDALEYES Shadow Paint #006 Rich Russet


Ostatnio popadałam w makijażowy minimalizm. Na twarz nakładam tylko minerały, a na powieki oprócz tradycyjnej kreski oraz tuszu, ląduje jeszcze cień w kremie firmy Rimmel. Kupiłam go w Hebe podczas szalonej akcji promocyjnej za niecałe 20 zł. Bardzo dobrze wspominam wycofaną serię Colour Mousse tej marki i po cichu liczyłam, ze Scandaleyes będzie tym samym kosmetykiem, tylko w nowym wydaniu.

Jak widać ma "błyszczykową" formę z aplikatorem w formie pacynki. Od razu napiszę, że nakładanie cienia przy jego pomocy mija się z celem. Po pierwsze jest niewygodny, po drugie nieprecyzyjny, a po trzecie nakłada za dużo. Konsystencja jest bardzo lekka i dobrze napigmentowana, więc łatwo można z nim przesadzić. Osobiście wolę  nabierać cień przy pomocy pędzelka (MAC 217, Zoeva 227, Hakuro H79) i dopiero wtedy rozprowadzać go na powiece. Dzięki temu uzyskuję cienką warstwę, która szybciej zastyga i mogę stopniować efekt. Ma dobre krycie, więc niewielka ilość wystarcza, aby uzyskać jednolitą warstwę.


Z trwałością bywa różnie, szczególnie na moich powiekach. Podczas zimy trzymał się nienagannie i dopiero pod wieczór potrafił zebrać się w załamaniu. Przy obecnych temperaturach wymaga niestety zastosowania bazy. Czasami dla lepszego efektu oprószam go jeszcze cieniem Inglota w podobnej kolorystyce. Mimo to uważam, że jest jednym z lepszych kosmetyków tego typu, bo metaliczny efekt utrzymuje się przez cały dzień, bez blaknięcia czy ścierania. I tutaj kolejny mały minus dla firmy, bo dostępnych jest raptem pięć odcieni.

Posiadam Rich Russet, czyli neutralny brąz o niesamowicie metalicznym wykończeniu. Pozostałe to: srebrny Mercury Silver, miedziany Golden Bronze, stalowy Slate Grey oraz intensywny fiolet Manganese Purple. Rozważałam jeszcze zakup tego ostatniego, ale jak wspomniałam ostatnio popadłam w makijażową rutynę, więc częściej leżałby w szufladzie niż gościł na moich powiekach.


Bardzo polubiłam Shadow Paint i uważam, że dorównuje serii Colour Mousse. Świetnie sprawdza się przy dziennym makijażu, jeszcze lepiej przy wieczorowym, a przy tym jest niezwykle przyjazny w aplikacji (szczególnie rano). Do tego mam wrażenie, że jest to kosmetyk bez dna, ponieważ mam go już pół roku, a ubytek jest niewielki. Szkoda, że pozostałe kolory takie nieciekawe... z drugiej strony może to i lepiej ;)
_________________________________________

55 komentarzy

  1. przyglądałam się im kiedyś w Rossie, ale kolory wydały mi się takie jakieś siakieś nieciekawe. może czas na drugie podejście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też doszłam do tego wniosku i mimo najszczerszy chęci nie widzę dla siebie żadnego innego ;)

      Usuń
  2. Dobrze, że wspomniałaś o sposobie aplikacji bo jak spojrzałam, to pierwsze co mi przyszło do głowy, to jak tą pacynką równo nałożyć kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę wszystkie cienie tego typu nakładam pędzlem, bo jest znacznie szybciej :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy produkt, wcześniej o nim zupełnie nie słyszałam! Muszę się im przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda na bardzo przyjemny w użytkowaniu, chociaż jak kiedyś miałam cień w takiej formie to zawsze wychodziły mi jakieś bure plamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od pigmentacji. Niektóre kosmetyki rozcierają się do szarości, ale w tym przypadku jest wręcz odwrotnie :)

      Usuń
  5. Avon ma cos podobnego w swojej ofercie, i calkiem ladne kolory. Wprawdzie pomazialam sobie nimi cala reke, ale jakos nie jestem przekonana do cieni w takiej formie... zdziwilam sie jednak, poniewaz to na rece zastyglo i ciezko bylo zmyc woda z mydlem!

    a Rimmelkowe widzialam, ale nie czuje sie nimi skuszona ;) i tak jest najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele firm wypuszcza tego typu cienie, ale jakoś do Rimmela mam zaufanie ze względu na poprzednią serię :)

      Usuń
  6. Piękny jest! Ja bym się skusiła jeszcze na ten fioletowy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o kremowe cienie to osobiście uwielbiam te z Catrice :) Tylko szkoda, że nie mają żadnego nudziaka :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest duży minus, że nie wprowadzą takiego neutralnego odcienia.

      Usuń
  8. super kolor, przypomina mi trochę jednego z moich ulubionych cieni Inglot 402 pearl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten cień zazwyczaj ląduje na Rimmel ;)

      Usuń
  9. Bardzo lubię Rimmela :)
    A ten cień wygląda świetnie :) Jak koleżanka wyżej, też próbowałam takie cienie z Avonu i były całkiem fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę jakoś przekonać się do cieni w kremie.
    Wydaje mi się, że na moich powiekach "rolowałyby" się jeszcze bardziej niż sypkie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam go :) nawet ten sam odcien - piekny ale zbiera sie u mnie brzydko na powiekach, czasem po calym dniu potrafi zniknac nawet z powieki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego używam bazy pod cienie, szczególnie przy takich temperaturach.

      Usuń
  12. Ładny, kolor bardzo mój:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ostatnio tez glownie tusz i kreska-czasem zaszaleje z kolor tatu i to wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny kolor ma ten cień. Pokażesz też na oczach jak wygląda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ponieważ nie mam do tego cierpliwości ;)

      Usuń
  15. Mam, ale jakoś za nim nie przepadam. Szybko mi się roluje :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny kolor, ale nie nie mogę kupić koljnego brązu :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Tez mi się podobają te cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kolor przypomina mi trochę On and On Bronze Color Tattoo, więc mi się podoba ;) Ja pewnie nakładałabym go palcem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakoś nigdy nie zwracałam uwagi na te cienie ...
    Preferuję jednak standardowe rozwiązania i aplikację.
    Wszelkie inne średnio się u mnie sprawdzają.
    Zostanę przy Inglotach :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawy produkt i śliczny ma kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ładny odcień, przypomina mi On nad On Brozne. Nigdy jakoś nie przepadałam za cieniami w takiej formie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękny kolorek :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja ostatnio polubiłam Paint Pot w kolorze Groundwork. Ten cień wygląda ciekawie i bardzo podoba mi się jego kolor. Szkoda, że nie pokazałaś jak wygląda na oku ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak ja uwielbiam takie kolory <3
    Muszę go wrzucić do koszyczka podczas jakiś zakupów, muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zastanawiałam się nad nim, ale stwierdziłam, że chyba jednak zostanę przy sprawdzonych kremach od Maybelline i Chanel. Choć kolor ma naprawdę fajny.

    OdpowiedzUsuń
  26. Przyjemny kolorek. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam zloty z tej serii ;) Nie uzywam go solo, ale jako baza jest ekstra ;) Ja nakladam go tą pacynką i rozcieram paluszkiem później ;) Lubię go ;) Podobne cienie ma też Yves Rocher ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Odcień zdecydowanie przypadł mi do gustu, a kremowe cienie darzę ogromną sympatią. Polecam Ci również grube kredki z Sephory, ich trwałość powinna przypaść Ci do gustu, a i kolorystyka chyba nie jest najgorsza :)

    OdpowiedzUsuń
  29. wygląda podobnie do Color Tattoo z Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kolor cudny! Jakoś nigdy nie zwróciłam uwagi na te cienie, ale muszę przyznać, że ten chętnie bym zgapiła od Ciebie:P

    OdpowiedzUsuń
  31. Ładny jest :) wiele razy na niego spoglądałam w drogerii i badałam kolor testerem. Gdybym nie miała brązowych cieni to bym go kupiła, ale jak mam - to po co ? :) próbowałam go wetknąć mojej mamie, bo Color Tattoo jej się kończy, ale nie chciała :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Podoba mi się ten kolorek. Jeszcze nigdy nie miałam cienia w takiej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. jak dla mnie cienie moga byc tylko i wylacznie prasowane, inne mi nie pasuja

    OdpowiedzUsuń
  34. Już kiedyś w sklepie nam nim się zastanawiałam, podoba mi się kolorek. Obawiałam się natomiast tego, że będzie się na powiekach oddzielać w zagięciach.

    OdpowiedzUsuń
  35. przypomina mi color tattoo od maybelline, odcień on and on bronze :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Kolor bardzo mi się podoba i pigmentacja też niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ciekawy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wydaje mi się, że cień w takiej formie i z takim aplikatorem miałam z YR ;P Niestety nie było to ani trochę wygodne, więc leży :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Pokazałabyś jak wygląda na oku ? Jestem ciekawa :c

    OdpowiedzUsuń
  40. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam pytanie co do twojego staaaarego postu xd Napisałaś, ze "Rimmel Colour Mousse to Breezy nr 007" świetnie sprawdzi się jako rozświetlacz, a jak go aplikować?

    OdpowiedzUsuń
  42. No tak, ten kolor z pewnością jest najbardziej popularny, osobiście też bym go wybrała, bo to taki "dzienniak" na każdą okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Pamiętam, że już dawno temu polecałaś mi jak go nakładać, a ja do tej pory go nie oswoiłam i lży sobie nieużywany w szufladzie...

    OdpowiedzUsuń
  44. Odcień świetny, bardzo w moim guście, jednak sama za takimi cieniami kremowymi nie przepadam, jeszcze nie trafiłam na taki który by nie robił prześwitów. I w pewnym momencie w ogóle przestałam takie kupować. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Mam ten cień ale w kolorze srebrnym, dostałam go na spotkaniu blogerek i to niestety nie mój kolor :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to bywa z tymi podarunkami ;]

      Usuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).