29.10.2014

Mini Mini vol. 3 / REN, CLINIQUE, BIOTHERM, LANCOME


Ostatnio opisywanie zużytych kosmetyków (denka) przychodzi mi z wielkim trudem. Nie wiem czy zauważyliście, ale na blogu nie pojawił się taki post od lipca. Wszystko poleciało do kosza, ponieważ było tego tyle, że nie chciało mi się recenzować poszczególnych produktów. Mimo wszystko nie chciałabym zaprzestać publikacji denka, dlatego postanowiłam je podzielić na dwie części oraz przywrócić z powrotem serię  'mini mini'. Dotyczy ona wyłącznie miniaturek, czyli mini produkt - mini recenzja. W sumie 'recenzja' to zbyt szumne słowo, ponieważ będę opisywać tylko swoje pierwsze wrażenie. Nie ukrywam, że robię to bardziej dla siebie, ponieważ mój blog to również moja skarbnica wiedzy, dzięki której pamiętam co się u mnie sprawdziło, na co powinnam zwrócić uwagę przy kolejnych zakupach, a co zupełnie sobie odpuścić. Tyle tytułem wstępu, przejdźmy do konkretów. 


Rzadko wspominam na blogu o perfumach czy wodach toaletowych. Przede wszystkim jestem stała w uczuciach i jeśli coś mi się spodoba, to kupuję na okrągło (np Nina Ricci lub Moment de Bonheur Yves Rocher). Nowości praktycznie nie znam, czasami obwącham coś z ciekawości. Ostatnio dzięki próbkom z Douglasa odkryłam dwa zapachy, które totalnie mnie urzekły. Jednym z nich jest Versace Bright Crystal. Całkowicie w moim stylu, czyli świeży, kwiatowy (malina, lotus, peonia oraz magnolia) z piżmowymi akcentami. Chętnie bym kupiła pełnowymiarowy flakonik, ale dosyć szybko się ulatnia. Wieczorem nie ma nawet cienia zapachu na mojej skórze, więc trochę szkoda mi pieniędzy na pełnowymiarowe opakowanie.

Drugim zapachem jest La vie est belle od Lancome, który w porównaniu do poprzednika charakteryzuje się niesamowitą trwałością. W tym przypadku wystarczy jedno, góra dwa psiknięcia, aby czuć go do końca dnia. Jeszcze dłużej utrzymuje się na tkaninach, co bardzo lubię. Moje pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne, ponieważ jest orientalny. Dopiero kiedy się z nim oswoiłam i zaczęłam dozować odpowiednią ilość (minimalną), poczułam małe uzależnienie. Początkowo jest dosyć wyrazisty, ale po chwili łagodnieje i otula zmysłowym zapachem. Czuję się w nim pewnie i kobieco. Do codziennego użytku jest dla mnie zbyt nachalny, dlatego skuszę się na małą pojemność 30 ml, aby mieć go na specjalne okazje.


Dobre wrażenie wywarł na mnie olejek Caudalie Huile Divine, ale raczej pozostanę przy suchym z Nuxe Huile Prodigieuse, który według mnie przyjemniej pachnie. Oba słynną ze świetnych właściwości pielęgnacyjnych i całkowicie podpisuję się pod tą ogólną opinią. Nuxe zużyłam kolejną miniaturkę, więc najwyższa pora rozejrzeć się za tradycyjnym rozmiarem. Zupełnie inaczej jest z płynem dwufazowym do demakijażu marki Sephora. Z każdą zużytą buteleczką przekonuję się, że nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Dwufaza jakich wiele, a standardowa cena nie zachęca mnie do regularnych zakupów. Dlatego poprzestaję na miniaturkach, które zazwyczaj dostaję jako gratis. Świetnie sprawdzają się podczas wyjazdów, co pozwala zaoszczędzić miejsce w kosmetyczce. Zapomniałam wspomnieć, że oprócz ceny nie mam temu produktowi nic do zarzucenia, ponieważ z makijażem rozprawia się sprawnie, szybko oraz dokładnie. 


Peeling do twarzy Clinique 7 day scrub cream spodobał mi się ze względu na swoją drobnoziarnistość. Ma postać kremu z mikroskopijnymi ziarenkami peelingującymi. Zaliczyłabym go do mocniejszych, bo naprawdę potrafi szorować. Po zabiegu skóra jest bardzo dokładnie oczyszczona, odświeżona i przygotowana na następny etap pielęgnacji. Zapach jest przeciętny, nienachalny i lekko chemiczny. Działanie jednak rekompensuje mi tę małą niedogodność. Przy kolejnych zakupach na firmowej stronie trafi do koszyka jako pierwszy.

Serum Biotherm Blue Therapy zaskoczyło mnie swoją wydajnością. Tubka zawiera 10 ml i wystarczyła mi na miesiąc używania. Dedykowane jest dla każdego rodzaju cery, do stosowania zarówno na noc, jak i na dzień. Ma przyjemnym morski zapach oraz lekką, żelową konsystencję z zatopionymi złotymi drobinkami. Wszystko wchłania się praktycznie do matu i tylko po dokładnym przyjrzeniu się widać nieliczne drobinki odbijające światło. Głównym zadaniem serum jest wyrównanie zmarszczek, poprawa kondycji skóry oraz redukcja przebarwień. Niestety nie zauważyłam żadnego wpływu na moją cerę, ani pozytywnego, ani negatywnego. Być może serum musi być stosowane z pozostałymi kosmetykami z tej serii, aby pokazać swoją prawdziwą moc, ale na dzień dzisiejszy nie odczuwam takiej potrzeby.


Na koniec zostawiłam sobie kosmetyki firmy REN, które interesują mnie od dłuższego czasu ze względu na swoje 'czyste' składy. Oparte są na naturalnych składnikach, nie zawierają parabenów, olejów mineralnych, sulfatów, barwników, syntetycznych zapachów i innych nieprzyjaznych związków chemicznych. Wszystkie trzy produkty pachniały naturalnie. 

Żel do mycia twarzy Rosa Centifolia Cleansing Gel rozczarował mnie trochę zbyt lejącą konsystencją. Po odkręceniu tubki wszystko mi wypływało, więc dosyć szybko się skończył. Na szczęście oryginalne opakowanie posiada pompkę. Był bardzo łagodny, a przy tym skuteczny. Stosowałam go dwa razy dziennie, a mimo to nie miałam uczucia ściągnięcia ani podrażnienia. Subtelny zapach róży damasceńskiej umilał pielęgnacyjny rytuał, chętnie sięgnę po niego ponownie.

Idetycznie pachniał krem do twarzy Vita-Mineral (day cream), ale okazał się dla mnie zbyt bogaty. Potrzebował sporo czasu do całkowitego wchłonięcia i pozostawiał świecący film. Z tego powodu nie lubiłam go aplikować pod makijaż i stosowałam zazwyczaj na noc. Dobrze nawilżał i pielęgnował, jednak moja cera zareagowała na niego małym wysypem, potocznie zwanym zapchaniem. Natomiast krem na noc Frankincense Revitalising (night creme) był zbyt mały, żeby mogła się wypowiedzieć na temat działania. Zaskoczyła mnie jego konsystencja, która była znacznie lżejsza od tego na dzień. Niestety pachniał rumiankiem, który nie jest moim ulubieńcem. Zużyłam go szybko, bez większych wrażeń. 

Nie sądziłam, że wyjdzie z tego taki poemat ;) W każdym razie cieszę się, że mogłam poznać te produkty bliżej, bo dzięki nim zaoszczędziłam czas oraz pieniądze. Na pewno do niektórych jeszcze wrócę, a pozostałe puszczę w niepamięć.

72 komentarze

  1. Też mam próbkę zapachu Lancome i uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię czytać takie posty, również o miniaturkach, na przykład zwróciłaś mi uwagę na te kosmetyki Ren, ostatnio zastanawiałam się nad zakupem, ale jednak zrezygnowałam, teraz wiem, że raczej mi się nie spodobają, lejąca konsystencja i zapach nie do końca mój to nie jest coś, co bym chciała używać z przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko warto poszukać miniaturek i przekonać się na własnej skórze :)

      Usuń
    2. Rozejrzę się w takim razie za nimi:) I będę wypatrywać u Ciebie kolejnych takich miniaturkowych postów:) To znaczy będę wypatrywać każdych, bo wiedz, że każdego czytam, choć nie zawsze komentuję:)

      Usuń
    3. Dziękuję, bardzo mi miło :)

      Usuń
  3. Tyle tu rzeczy, że głowa wariuje :)
    Mam ten zapach Versace, jest naprawdę delikatny, ale charakterystyczny i u mnie długo się utrzymuje. Ale co osoba/skóra to inna opinia. :)
    A miniaturka peelingu z Clinique czeka na swoją kolej :) jestem jego bardzo ciekawa.
    Pozostałych kosmetyków nie znam nawet z próbki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie żałuję, że Versace nie utrzymują się u mnie dłużej, bo zapach niezwykle mi się spodobał. Może kiedyś sprawię sobie mały flakoniki i nawyżej będę psikać się po kilka razy dziennie :D

      Usuń
  4. Odwiodlas mnie od kupna kremu pod oczy YR, szukam inspiracji :)
    Ciekawi mnie marka REN, nie mialam okazji nic testowac-nawet probki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie mogę polecić tylko duoaktywny z Pharmaceris jeśli potrzebujesz dobrego nawilżenia ;)

      Usuń
    2. Potrzebuje:-) ide jutro kupic skoro polecasz. Rozwazalam tez krem dyniowy organique.

      Usuń
    3. Z Organique nie miałam kremu pod oczy... jeszcze ;)

      Usuń
  5. Muszę otworzyc minaturę peelingu z Clinique, mój obecny z YR się kończy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Żel do mycia twarzy z REN mnie zaciekawił. Ich peeling enzymatyczny polubiłam, więc teraz kolejne dwa kosmetyki do mnie lecą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo fajnie, bo bardzo mało pojawia się recenzji REN na polskich blogach. Sama przymierzam się do zamówienia, więc Twoja opinia na pewno pomoże mi zdecydować się na coś konkretnego.

      Usuń
  7. Też zaczynam tak postrzegać blog - jako miejsce, gdzie zapisałam informację, kiedy coś kupiłam, jak działało, itp. Naprawdę łatwiej to ogarnąć.
    Powinnam jeszcze mieć takie coś na temat jedzenia i zakupów spożywczych. ;-)
    "Denek" nigdy nie robiłam - brak mi miejsca na wszystko, więc puste opakowania od razu lecą w kosz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często przeglądam swojego bloga, właśnie w tym celu. Na przykład jak znajduję jakiś kosmetyk w czeluściach szuflady i nie wiem ile tam leży (bo zapomniałam napisać datę otwarcia na opakowaniu), wtedy nawet po poście zakupowym jestem w stanie dojść kiedy go mniej więcej zaczęłam używać.

      Usuń
    2. Ja ostatnio mam tak samo! :-) Zwłaszcza przy naturalnych produktach,które mają krótka datę przydatności po otwarciu. ;-) Blog jednak się przydaje!

      Usuń
  8. Muszę wreszcie poznać zapach Lancome. Chodzi za mną od dawna.
    Miałam jeden produkt REN /serum owocowe/,ale rozczarowało mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie powąchaj, a najlepiej weź odlewkę, bo na skórze pachnie inaczej :)
      Mam nadzieję, że recenzja pojawiła się już na blogu, bo chętnie poznam Twoje zdanie.

      Usuń
  9. Jeżeli polubiłaś z REN żel, to myślę, że pianka tak samo może Ci przypaść do gustu :) Polubiłam ją i pewnie jeszcze kupię nie raz, choć wydajnością to ona nie grzeszy albo tylko ja tak mam. Jakoś pianki dość szybko zużywam, wyjątkiem jest jedynie Decubal, ale to z kolei zasługa formuły. Jak nie znasz, polecam. Fajny skład, dobra cena i mega łagodna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, polubilam ja i teraz zuzywam zapasy-m.in pianke organic therapy-nie dorasta decubalowej do piet.

      Usuń
    2. Skoro tak zachwalacie to spróbuję :) Czytałam o niej wiele pozytywnych opinii, jednak fala recenzji skutecznie zniechęciła mnie do marki.

      Usuń
  10. Ja perfumy Versace dostałam w prezencie ślubnym od kuzynki męża, on dostał perfumy męskie również Versace i kiedy ich używam to od razu widzę nasz ślub, pomałżeński wypad nad morze i kupno mieszkania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miłe wspomnienia :) Widzę, że warto wybrać zapach na ten konkretny dzień.

      Usuń
  11. Straaaasznie nie lubie publikować denka;) tak mnie to męczy:D z tych maluszków nic nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  12. Też mnie ciekawią produkty z REN. Mam podobnie jak Ty - blog jest dla mnie taką przypominajką o różnych produktach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba o to w tym chodzi, jeśli piszesz dla siebie przychodzi Ci to z łatwością ;)

      Usuń
  13. ciekawią mnie kosmetyki ren, a takie miniaturki to świetna opcja - pomaga przy podejmowaniu zakupowych decyzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były dołączone do jakiegoś czasopisma w UK :) Żałuję, że nie mam stałego dostępu :P

      Usuń
  14. Lubię też peeling Clinique. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. peeling z cinique bardzo lubię, natomiast olejek nuxe męczy mnie swoim zapachem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go odbieram jako dosyć subtelny, ale regularnie nie używam, więc może dlatego mnie nie zmęczył.

      Usuń
  16. Też testowałam olejek Caudalie - całkiem dobre wrażenie na mnie wywarł ;) ale wolę Nuxe dla jego boskiego zapachu!

    Piling Clinique w sumie kiedyś uwielbiałam ale odkąd odkryłam pastę pilingującą Ziaji z manuką to naprawdę szkoda mi tych pieniędzy bo efekt po Ziaji mam lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Nuxe pachnie zdecydowanie przyjemniej i trochę się rozczarowałam Caudalie. Słyszałam na jego temat tyle zachwytów, że po roztarciu na skórze pomyślałam 'tylko tyle? phi!'
      Nie miałam przyjemności używać tej pasty, ale na pewno spróbuję. W planach mam jeszcze peeling szafirowy Yoskine. Podobno też niezły z niego zdzierak ;)

      Usuń
  17. Czasem też trudno mi się zebrać do postu denkowego, chociaż jest to jedna z moich ulubionych kategorii postów do czytania ;) Z Twoich miniaturek największe zainteresowanie wzbudziły we mnie zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi jakoś przychodzi z trudem i pisanie i czytanie, ale doceniam je jako kompendium wiedzy :D

      Usuń
  18. Olejek Caudalie bardzo lubię, oczywiście zapach jest genialny.. ja skusiłam się na perfumy aż. Małe przyjemności ;P Mini mini to świetna seria, mnie się podoba. Denka u mnie nie było już dawno, jakoś nie wiem.. Muszę się podzielić niektórymi wrażeniami z kilku zużyć.
    I też jestem ciekawa Ren.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądziłam że Caudalie mnie też oczaruje, ale wolę jednak Nuxe :) Czekam w takim razie na Twoje recenzje!

      Usuń
  19. Na REN mam duuuużą ochotę :) A olejek Nuxe, to u mnie pozycja obowiązkowa, w ogóle Nuxe bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam zbyt wielu kosmetyków tej marki, ale jeszcze na żadnym się nie zawiodłam.

      Usuń
    2. Zatem muszę się bardziej zainteresować :)

      Usuń
  20. Fajny post, a do tego miniaturki to super sprawa przed zakupem pełnowymiarowego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dlatego lubię je dostawać :D

      Usuń
  21. Mini mini - po tytule spodziewałam się krótkiego wpisiku, a tu pokaźna lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakoś wyszło ;) Obiecuje, że następnym razem będzie mocne streszczenie :P

      Usuń
  22. Dość dużo tego. Osobiście przymierzam się do kupna olejku do twarzy z REN. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Chętnie przygarnęłabym takie próbki kosmetyków Ren, które kuszą mnie od jakiegoś czasu :)
    Podobają mi się takie posty, które często mogą chociaż trochę nakierować przy zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo miałam pewne obawy jak zostanie ponownie przyjęta ta seria ;)

      Usuń
  24. Olejek z Nuxe jest geniuszem ^^ zapach KOCHAM!

    OdpowiedzUsuń
  25. Produkty REN bardzo mnie kuszą. Z marką Clinique wciąż mi jakoś nie po drodze, ale coraz intensywniej myślę nad zakupem jakiegoś zestawu miniaturek i wypróbowaniu kilku produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio na stronie firmowej oferują do zakupów świetne zestawy miniaturek. Jeśli będziesz chciała kupować, to tylko tam ;)

      Usuń
  26. La Vie Est Belle jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem, pozytywnym! Mi początkowo wydawał się za słodki, a ja za takimi zapachami nie przepadam, po czym im dłużej go nosiłam, tym bardziej się rozkochiwałam... No i kocham :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ma w sobie coś takiego przekonującego, że pomimo początkowego zniechęcenia bardzo go polubiłam :)

      Usuń
  27. Uwielbiam olejek Nuxe :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Od zawsze kusiły mnie te olejku Nuxe.

    OdpowiedzUsuń
  29. Te posty mini mini bardzo mi sie podobają ;)
    Też miałam miniaturkę dwufazówki sephory, ale podrażniła mi bardzo oczy :(
    A te kosmetyki Ren gdzie mozna zdobyc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje akurat były dołączone do gazety z UK. Kupowałam za pośrednictwem.

      Usuń
  30. O kosmetykach ren marzę juz od dłuższego czasu <3 i całe szczęście ze nie spisują sie tragicznie : )

    OdpowiedzUsuń
  31. Jestem ciekawa zapachu Versace Bright Crystal , lubię słodycz ale nie z owoców, wolę gdy przeważają kwiaty

    OdpowiedzUsuń
  32. La vie est belle jest cudowne, miałam próbkę i myślę nad zakupem pełnowymiarowego produktu, a produkty Ren też mnie kuszą :) Ach te blogi, tyle pokus :)

    OdpowiedzUsuń
  33. zaciekawiłas mnie produktami REN :) a olejek z NUXE marzy mi sie od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  34. ja do takich minaturek mam bardzo ambiwalentne uczucia, niby je lubię, bo fajnie jest je zabrać ze sobą na wyjazd, jednak często dość długo na ten wyjazd czekają i w końcu zlituję się nad nimi, i zaczynam używać w domu, i jak tylko zaczną się dobrze zapowiadać to się kończą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Już jakiś czas temu, po przyjeździe do Anglii też się skusiłam na zestaw miniaturek z REN, ale u mnie skóra zareagowała strasznym wysypem, czy raczej reakcją uczuleniową, której nie mogłam się pozbyć dość długo i zniechęciłam się do marki.

    OdpowiedzUsuń
  36. Skąd ja to znam. dlatego wprowadziłam u siebie inna wesje ulubieńców. Wybieram ich z denka xD

    OdpowiedzUsuń
  37. Rozumiem Twoje zniechęcenie do opisywania dużej ilości zużytych produktów. Ja zawsze lubiłam czytać takie posty, tworzenie ich również nie sprawiało mi problemu, ale w pewnym momencie poczułam znużenie zbieraniem pustych pudełek i sklejaniem z nich postów. Nie zarzekam się, lecz najpewniej już do takich 'prezentacji' nie wrócę.
    Niemniej, nadal z chęcią śledzę takie wpisy u niektórych, stąd z przyjemnością zapoznałam się z Twoimi wrażeniami po tych zużytych miniaturach :)
    Najbardziej zaciekawiłaś mnie żelem różanym REN, ta rzadka konsystencja jest pewnie podobna do innego ich czyścika (z serii zielonej, nie pamiętam teraz nazwy), przyznam, że średnio mi się to podobało, ale i tak temu polecanemu przez Ciebie dam szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ależ dużo dobroci! Najchętniej wypróbowałabym wszystko o czym piszesz :) Ja na swoim blogu przez rok czasu nie robiłam projektu denko, ale może najwyższa pora to zmienić? :)

    OdpowiedzUsuń
  39. U Ciebie Versace Bright Crystal, za to mnie urzekł Crystal Noir :) Ale póki co staram się ograniczyć chęć do kupowania kolejnych zapachów... choć to piekielnie trudne ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Właśnie kończę używać tej dwufazy z Sephory i mam podobne odczucia. Jest okej, ale bez przesady. Poza tym czasem zdarza jej się nie domyć makijażu oka.

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).