14.10.2014

Urlopowa kosmetyczka // GUERLAIN, BENEFIT, SHU UEMURA, INGLOT, BOBBI BROWN, ILLAMASQUA, THE BALM


W ubiegły piątek dosyć spontanicznie wybrałam się do Krakowa. Pogoda zapowiadała się bardzo wiosenna, więc żal było nie skorzystać.  Kosmetyczkę zazwyczaj kompletuję podczas makijażu, czyli od razu pakuję to czego użyłam. W ten sposób zabieram ze sobą same sprawdzone kosmetyki, które doskonale uzupełniają się kolorystycznie. Większość z nich używam od dłuższego czasu, więc wiedziałam czego mogę się po nich spodziewać. 


Podstawą mojego makijażu zawsze jest wyrównanie kolorytu. Tym razem wybrałam krem CC marki Gosh /recenzja/, który nie kryje mocno, ale ładnie rozświetla i nawilża skórę. Ponieważ pozostawia mokre wykończenie, do jego zmatowienia wybrałam puder prasowany Guerlain #00 Blanc de Perle. Posiada dosyć wysoką ochronę SPF 35, co bardzo przydało się podczas słonecznego weekendu. 
Do kosmetyczki trafił również korektor pod oczy Yves Rocher /recenzja/. Dopiero zaczęłam go używać, ale już wiem że miłości z tego nie będzie. Kolor jest odpowiedni, ale krycie oraz rozświetlenie bardzo przeciętne. Dosyć mocno mnie rozczarował i dokładniej opiszę go przy okazji recenzji.
Bardzo lubię używać róży do policzków, ale tylko takich, które dają naturalny efekt. Jednym z nich jest Hervana marki Benefit /recenzja/. Połączenie wszystkich kolorów daje przyjemny różowo-koralowy odcień o satynowym wykończeniu. Nie należy do najtrwalszych, ale jestem w stanie mu to wybaczyć. 


Do makijażu oczu zawsze używam bazy pod cienie. Obecnie moją ulubioną jest The Balm Put a lid on it /recenzja/. Doskonale przedłuża trwałość nawet najtańszych cieni i daje mi gwarancję nieskazitelnego makijażu, o czym przekonałam się kolejny raz. Zabrałam ze sobą również paletkę cieni marki Inglot /recenzja/, którą skomponowałam z myślą o takich wyjazdach. Zachęcam do obejrzenia swatchy w podlinkowanej recenzji. Zawartość w ogóle się nie zmieniła.
Kolejnym niezbędnym kosmetykiem jest liner w żelu. Niezastąpiony okazał się Caviar Ink marki Bobbi Brown /recenzja/. Na zdjęciu widzicie kolejny słoiczek. Wróciłam do niego ponownie i już wiem, że na stałe zagości w mojej kosmetyczce. Do tej pory nie miałam lepszego. 


Nowością jest natomiast maskara Bourjois Twist Up The Volume /recenzja/. Może Was zdziwię, ale pierwszy raz używam tuszu tej marki i jestem pozytywnie zaskoczona. Podoba mi się konsystencja oraz nietypowa silikonowa szczoteczka. Fantastycznie wydłuża rzęsy i coś czuję, że właśnie odkryłam nowego ulubieńca. Dla przyzwoitego efektu, zawsze dodatkowo rozczesuję rzęsy przy pomocy grzebyka Inglot /recenzja/
Brwi najbardziej lubię podkreślać kredką Illamasqua w odcieniu Peace. Jest jedyna w swoim rodzaju, ponieważ posiada idealny odcień pasujący do mojego typu karnacji. Większość dostępnych na naszym rynku niestety jest zbyt ciepła, np bardzo popularna Catrice Date with Ash-ton. Niestety nie jest już dostępna na stronie Illamsqua, więc czekają mnie poszukiwania dobrego zamiennika.


Zalotka do rzęs Shu Uemura zasługuje całkowicie na swoją renomę. Wszelkie drogeryjne mogą się przy niej schować. Jest idealnie dopasowana do kształtu oka, dzięki czemu podkręcanie rzęs odbywa się bezboleśnie. Nie należy do najtańszych, ale po dwóch latach codziennego używania mogę stwierdzić, że to był świetny zakup.
Na koniec kilka słów jeszcze o pędzlach, bez których nie wyobrażam sobie makijażu. Wyjątkowo do aplikacji kremu CC użyłam dłoni, dlatego nie pojawi się żaden do podkładu. Do pudrów prasowanych stosuję pędzel Real Techniques Buffing Brush z zestawu Core Collection /recenzja/. Dzięki kształtowi nie powoduje znacznego pylenia i bez problemu wklepuje kosmetyk. Do nakładania różu ostatnio polubiłam pędzel do pudru Sense & Body. Jest dosyć puszysty, ale wycięty w szpic. Można nim dokładnie nałożyć kosmetyk, a później ładnie rozetrzeć, co ułatwia uzyskanie naturalnego efektu. W przypadku aplikacji cieni mam kilku swoich faworytów od lat. Do nałożenia cienia na powiekę używam Hakuro H70 oraz H60, natomiast do rozcierania lubię pędzle: MAC 217, Zoeva 227 oraz Sephora 13. Najlepszy do eyelinera jest według mnie pędzel marki Zoeva 312, który w porównaniu z innymi jest niezwykle precyzyjny. Natomiast do brwi używam typowej szczoteczki Inglot 14M.


Zazwyczaj zawartość mojej urlopowej kosmetyczki wygląda skromniej, ale tym razem jakoś nie potrafiłam się ograniczyć. Może dlatego, że wyjeżdżałam tylko na kilka dni, więc nie zdążyło mnie dopaść makijażowe lenistwo ;) 
__________________________________________

66 komentarzy

  1. Zestaw na medal! A co do ilości... lepiej capnąć ciut za dużo, niż później żałować że się czegoś nie wzięło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta racja, ale nie lubię też zapychać bagażu zbędnymi rzeczami, których nie użyję. Dlatego mam zasadę, że biorę tylko to co niezbędne.

      Usuń
    2. ja byłam w Polsce przez 3 tygodnie i wzięłam ze sobą więcej mazideł niż zwykle - chciałam mieć większe pole manewru :)

      Usuń
  2. Ja bym pewnie zabrała mniej, bo na wyjazdach nie chce mi się malować kresek czy oczy cieniami;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Prześladuje mnie ostatnio ten prasowaniec Guerlain :) To chyba znak ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno na 5 dni do Wiednia zabrałam mniej więcej taką ilość :) Tylko pomadek wzięłam 5. Taką 'wyjazdową' kosmetyczkę kompletuję 2-3 razy w tygodniu, za każdym razem jak śpię u chłopaka i muszę targać swoje malowidła. Czasem biorę mniej, czasem więcej, zależy jaka wena. Fakt jednak, że zawsze w środowisku innym niż mój pokój, moje lusterko mniej mi się chce malować, jakoś tak mnie to nie relaksuje wtedy tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadki mam zawsze w torebce i jakoś zapomniałam o nich wspomnieć :) Doskonale Ciebie rozumiem, mi też najlepiej maluje się przy toaletce.

      Usuń
  5. Cuda! Mam ogromną ochotę na ten puder Guerlain i Hervanę :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Korektor z YR jest bardzo niewydajny, chwila moment i kończy się ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to akurat będzie zaletą, bo będę mogła wrócić szybko do Loreal Lumi Magique ;)

      Usuń
  7. a chciałam kupić korektor YR,dobrze,że tego nie zrobiłam

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoja kolekcja pędzli jest imponująca!

    OdpowiedzUsuń
  9. Same cudeńka :) a pędzle jeszcze piękniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. muszę koniecznie wypróbować maskary z Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne pędzle - to rzuciło mi się pierwsze "w oczy". Poza tym znam grzebyczek Inglota - bardzo przydatny gadżet! Nieraz uratował moje rzęsy z opresji. Teraz używam go znacznie rzadziej, bo mam fajny tusz (nic "specjalnego", żółtek z Lovely, ale jaki skuteczny!) i nie muszę nanosić poprawek. Ale już tyle razy ratował mi dupsko! ;)

    Piękny box z popularnymi postami - bardzo gustowny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to nie mogę obejść się bez pomocy grzebyka Inglota. Zawsze muszę nim przeczesać rzęsy, bo mam wrażenie że efekt jest jeszcze lepszy. Tak samo jest z zalotką :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  12. Ten puder Guerlain mnie ciekawi! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja się jeszcze nie wybrałam na wakacje letnie...ciągle coś:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wręcz odwrotnie, jestem w stanie wszystko rzucić, żeby tylko jechać :)

      Usuń
  14. Ja na wakacjach zazwyczaj się w ogóle nie maluję, jednak zawsze biorę ze sobą krem BB i tusz do rzęs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wakacjach też zazwyczaj ograniczam się do minimum :)

      Usuń
  15. Piękny róż z Benefit, a zalotka Shu Uemura od dawna mi chodzi po głowie, tym bardziej, że praktycznie wszystkie które dotąd miałam okazały się niewypałami. Obawiam się, że mam niestandardowy kształt oka, więc ciekawa jestem czy SU coś więcej by zdziałała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak mówią "dopóki nie kupisz, to się nie przekonasz" :)

      Usuń
  16. Hervana bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Też mam grzebyk z Inglota, Hervana wyglada zachęcająco;)

    OdpowiedzUsuń
  18. ostatnio przyglądałam się tej maskarze :) mam obecnie dwie, których używam więc wstrzymuję się z zakupem.
    Róż Benefit wygląda bardzo zachęcająco i do tego te wykończenie, które z pewnością odświeża nawet zmęczoną cerę. (ostatnio bardzo doceniam takie właściwości kosmetyków)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, dlatego jestem rozczarowana korektorem z YR ;) Liczyłam na lepsze rozświetlenie pod oczami.

      Usuń
  19. rozwiałaś moje wątpliwości dotyczące zalotki , bo zastanawiałam się nad tymi z drogerii za 5zł muszę zainwestować w Shu Uemura - dzięki !

    OdpowiedzUsuń
  20. Życzę udanego urlopu!

    OdpowiedzUsuń
  21. Idealna kosmetyczka na wyjazdy :)
    Róż bardzo lubię, cienie Inglota też, bazę dopiero poznaję, ale coś czuję, że się polubimy.
    Pędzle to praktycznie wyciągnięte z mojej kosmetyczki :)

    A co do kredki do brwi to sprawdź nowe cienie z theBalm, odcień blonde jest dość jasny.
    Gdzie zamawiałaś zalotkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mi zależy na czymś ciemnym, ale bez rudych tonów. Naprawdę ciężko trafić taką kredkę. Cień mam z Inglota, ale jest zbyt suchy. Rozważam jeszcze zakup Golden Rose, tylko muszę obejrzeć je fizycznie, żeby dobrać kolor. Do The Balm nie mam dostępu, więc wolę nie ryzykować. No i jeszcze zastanawiam się nad farbką NYX, tylko coś czuję, że nawet jeśli ją kupię, to nie będę używać ze względu na aplikację. Kredką jednak idzie szybciej i łatwiej ;)

      Zalotkę pomogła mi kupić Marta z bloga Hunger for Beauty i z tego co pamiętam zamawiała na buyapowa.com

      Usuń
    2. Czemu ty tak daleko mieszkasz?!? Mam u siebie dwa thebalm, właśnie ten blond i light brown, powder duo z Anastansi i pomady.. Pomadę mogę ci przełożyć do słoiczka i przesłać, ale jak się cieniami podzielić to nie mam pojęcia!

      Usuń
    3. Miło mi, że o mnie myślisz :) Ale szkoda zachodu, naprawdę. Leniwa ze mnie bestia, więc wolałabym kolejną kredkę Illamasqua. Szkoda, że wcześniej nie zorientowałam się że ją wycofują :]

      Usuń
    4. Może jeszcze w jakimś sklepie ją dostaniesz?

      Usuń
  22. Bardzo lubię ten tusz Bourjoisv - chociaż przyznaję, że kupując go trochę się obawiałam, czy to nie kolejny pic na wodę z przekombinowaną szczoteczką, ale nie! Niestety powoli podsycha, więc muszę się rozejrzeć za dobrą promocją :) Byłam w weekend w Inglocie i wymacałam sobie cień 358 i jestem zachwycona! O ironio, jak już się zdecydowałam na zakup, to go nie było w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och jaka szkoda, nie lubię takich sytuacji! Szukaj go koniecznie, bo według mnie jest jeden z najlepszych cieni Inglota. Miałam go nawet dzisiaj na powiekach, uwielbiam :)

      Usuń
  23. Cudny ten puder Guerlain :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda że nie powiedziałaś wcześniej że jesteś w Krakowie, zaprosiłabym Cię na kawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była szybka decyzja ;) Szkoda, że nie wiedziałam że jesteś z Krakowa :D

      Usuń
  25. Oooo, biały prasowaniec Guerlain! kupiłam go w połowie wakacji i nie użyłam ani razu, bo... nie zrobiłam zdjęć na bloga hahaha. Potem o nim zapomniałam, ale dzięki za przypomnienie – tak naprawdę kupiłam go z myślą o śnieżkowym zimowym looku, mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie (tylko martwi mnie, że taki z niego maluch).

    Tuszów Bourjois używałam wielu, ostatnie podejścia były bardzo nieudane (trzymaj się z daleka od BeautiFul Volume – taki w różowo-czarnym opakowaniu), ale ten Twój pierwszy raz widzę. Super, że coś im się znowu udało w tym temacie. Za to nie mogę się przekonać do Hervany – u mnie latem wyglądała jak rozmyte plamy naczynkowe. Zobaczymy, jak sobie poradzi na bledszej skórze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy też przyłapałam się na podobnym odkładaniu kosmetyków, bo nie zrobiłam jeszcze zdjęć. Teraz już mi się nie chce czekać ;) Co Hervany to jedyny odcień różu, który pasuje mi z ich oferty :P

      Usuń
  26. Muszę kupić sobie ten grzebyczek Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zaciekawiłaś mnie tym korektorem :) i kremem Gosha CC. Muszę się za nimi rozjerzeć.

    OdpowiedzUsuń
  28. Za każdym razem na jakiś wakacyjny/urlopowy wyjazd biorę jakieś kosmetyki kolorowe a później i tak daję tej skórze odpocząć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja ma odpoczynek w każdą niedzielę ;)

      Usuń
  29. Przy ostatnim wyjeździe na weekend też zabrałam podobną ilość kolorówki. A finalnie nie zrobiłam makijażu w ogóle, taki weekend lenia ;))) Niemniej dobrze mieć jednak coś pod ręką.

    OdpowiedzUsuń
  30. Hervana ma koralowy odcień?? Przecież to jeden z chłodniejszych odcieni benefittu.. Koralowa to jest bella bamba , hervana ma raczej liliowy odcień.

    Ten tusz bourżuja jest świetny.. mam już chyba ze 3 lub 4 opakowanie.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam że to koral, tylko róż, w domyśle z koralowym odcieniem. Typowym chłodnym kolorem niestety nie jest.

      Usuń
    2. Może tak wypada w połączeniu z twoim pudrem lub podkładem.. albo zupełnie inaczej rozumiemy "odcień koralowy"..

      Wg mnie jest zdecydowanie bardziej chłodny ewentualnie neutralny na pewno nie ciepły - koralowy (wg wikipedi "koralowy to różowy wpadający w czerwień i pomarańcz, podobny nieco do łososiowego"' - żaden z tych odcieni w hervanie nie występuje :])

      Usuń
  31. Muszę kupić tą bazę pod cienie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. dla mnie cienie Inglot są niezastąpione i bardzo rzadko zamieniam je na jakieś inne :)

    OdpowiedzUsuń
  33. jesteś super zorganizowana, moja kosmetyczka wyjazdowa pękałaby w szwach mimo tego, że maluję się delikatnie i nie codziennie dziś jestem w pracy bez grama makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  34. Fajny jest ten róż Hervana :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Chyba skuszę się na te 2 pędzle Zoeva. Ciekawa też jestem zalotki, choć boję się o moje rzęski.Ostatnio powypadały mi od samego demakijażu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że jeżeli na zdjęciu profilowym masz pomalowane brwi tą kredką, to pasuje ona do koloru twoich włosów wprost idealnie!

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz jak bardzo pasuje, stąd moja mała rozpacz że nie jest już dostępna.

      Usuń
  36. Jestem ciekawa Twojej pełnej opinii o korektorze YR. Ja go wręcz uwielbiam, u mnie spisuje się świetnie, wystarczająco rozświetla i kryje cienie pod oczami, jest lekki i ... dla mnie genialny :))
    A tusz z Bourjois mam i lubię! Choć ostatnio namiętnie stosuję Rimmela z arganem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki masz odcień? Mój jest różowy i on naprawdę ma kolor różowy. Dopiero po roztarciu zmienia się w beż, generalnie jest dziwny ;) Napiszę o nim więcej, tylko muszę go jeszcze poużywać żeby wyrobić sobie ostateczną opinię.

      Usuń
  37. Ten puder Guerlain mam i bardzo lubię a liner BB jest bezkonkurencyjny, chociaż MACowy Black Track jest bardzo dobry też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam kupiłam go z Twojego polecenia :)

      Usuń
  38. Zaciekawiłaś mnie maskarą Bourjois. A grzebyk do rzęs muszę kupić przy najbliższej wizycie w INGLOCIE ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Genialny zestaw! Wszystko bym przygarnęła i wypróbowała u siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).