20.01.2015

BOURJOIS Twist Up The Volume Mascara



Twist Up The Volume jest chyba pierwszym tuszem Bourjois, jakiego miałam okazję używać.  Lubię kosmetyki tej firmy, ale gdybym nie dostała go na spotkaniu blogerek, to pewnie nigdy nie zwróciłabym na niego uwagi. Zawsze wybieram podkręcające, ten natomiast ma za zadanie wydłużyć oraz pogrubić rzęsy.

Innowacją jest silikonowa szczoteczka, która zmienia się w zależności od położenia. Pierwszy stopień odpowiada za wydłużenie oraz równomierną aplikację produktu. Przy drugim stopniu szczoteczka zmienia kształt- staje się krótsza a wypustki skręcają się (zagęszczają), co przyczynia się do pogrubienia rzęs. Osobiście nie odczułam różnicy między tymi etapami i najczęściej używałam pierwszej opcji. Dzięki długiemu kształtowi szczoteczka pozwalała mi dotrzeć nawet do najkrótszych włosków i podkreślić je bez robienia odbić. Razem z nim używałam zalotki i byłam zadowolona z efektu. Rzęsy były wydłużone, rozdzielone oraz naturalnie podkreślone. Nie było problemu z grudkami czy posklejanymi kępkami. Natomiast nie udało mi się ich w żaden sposób pogrubić, chociaż nakładałam dwie warstwy.


Początkowo byłam zadowolona z działania, ale im dłużej używałam tuszu, tym czułam coraz większe rozczarowanie. Wszystko za sprawą konsystencji, która znacznie zmieniała się na przestrzeni kilku miesięcy. Za pierwszym razem wydał mi się zbyt mokry, więc musiał trochę dojrzeć. Później nastała faza idealna, czyli tusz był odpowiedni, dobrze pokrywał rzęsy, trzymał się idealnie cały dzień. Dosyć szybko przeszedł jednak do trzeciej fazy. W dalszym ciągu był wilgotny, ale zaczął się kruszyć i odbijać na dolnej powiece. Z tego powodu przestałam go używać, mimo że jeszcze nie wysechł i bez problemu można podkreślać rzęsy. Co z tego skoro w ciągu dnia musiałabym nanosić poprawki i zastanawiać się, czy nie mam drobinek na policzku.

Kosztuje około 50 zł i jest naprawdę wydajny, ale jak widać nie mogę zużyć tuszu do samego końca. Ogólnie czuję małe rozczarowanie. Poniekąd się sprawdza, jednak nie jest na tyle wybitny żebym mogła sięgnąć po niego ponownie. Jak dla mnie Twist Up okazał się trochę przereklamowany.

69 komentarzy

  1. Ja mam w tej chwili ochotę na tusz z Collistara:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Collistar jest super! a ten ma ciekawą szczoteczkę :)

      Usuń
  2. Kupiłam na ten promocji 1+1, więc wyszła mnie praktycznie połowa ceny. Za 25zł tusz jest niczego sobie :) Szkoda, że nie zamieszczasz zdjęć wymalowanych rzęs, bo chętnie bym porównała wizualnie jak działa na Tobie, a jak na mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś z niego chociaż zadowolona?

      Usuń
    2. W jeden dzień jestem, a w drugi nie. Nie mam pojęcia od czego to zależy. Na pewno podoba mi się zmiana szczoteczki, bo krótszą lepiej maluje mi się górne, a dłuższą dolne rzęsy :)

      Usuń
  3. Za każdym razem kiedy widziałam jego reklamę w telewizji miałam ochotę go wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo, reklama jest chwytliwa :P
      Szkoda, że tusz zaczął się tak zachowywać z biegiem czasu...Ja z L'Oreal So Couture miałam odwrotną sytuację, po pół roku nadal miał genialną konsystencję i sprawdzał się dobrze na rzęsach, ale co z tego, skoro efekt beznadziejny...

      Usuń
    2. Akurat Loreal So couture jest moim ideałem ;)

      Usuń
  4. a ja miałam kilka jego opakowań i byłam zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego nigdy nie pokazujesz efektów działania danych produktów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko jest pokazać np działanie kremu ;) Czasami wrzucam zdjęcia kolorówki, ale i tak nie są one miarodajne, bo np przy pomadkach kolor będzie inny ze względu na mój pigment ust itd.

      Usuń
    2. W przypadku maskary raczej widać, co potrafi zrobić z rzęsami ;)

      Usuń
    3. Wtedy jest to warte pokazania ;)

      Usuń
    4. Więc trzeba było pokazać :P

      Usuń
    5. No oczywiście, że tak, ale nawet jeśli tusz nic nie robi, to też fajnie zobaczyć ten brak efektu ;p Ale może to ja jestem dziwna i lubię patrzeć na zdjęcia, zanim dokonam zakupu :D

      Usuń
  6. szkoda, że tak się zmienił, jak tusz wymaga poprawek to całkowicie nie jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam go i na szczęście u mnie dosyć długo trwał w drugiej fazie, czyli tej bardzo udanej :) Sama możliwość regulowania szczoteczki nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam o nim sporo pozytywnych opinii, szkoda, że u ciebie się nie sprawdził. Ja obecnie używam innego ich tuszu Volume seconde, daje podobny efekt do L'oreal So Couture jednak maluje mi się nim trochę trudniej, bo ma jakieś innowacyjne kuleczki. :) Lubię go, ale szału nie ma, jednak L'oreal jest lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę się go trzymać :)

      Usuń
  9. Wiele razy mnie kusił ale chyba takie gadżety nie dla mnie... Nie skusiłam się i chyba tak zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dochodzę do tego samego wniosku ;)

      Usuń
  10. Jest to jeden z moich ulubionych tuszy i nie mam do niego żadnych zastrzezen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że jesteś z niego zadowolona :)

      Usuń
  11. Mascary z BOURJOIS jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja pierwsza i nie planuję kolejnych na razie :)

      Usuń
  12. ponieważ dwie inne maskary tej marki się u mnie nie sprawdziły, daruję sobie testowanie tej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę do Ciebie zajrzeć i zorientować się o które konkretnie chodzi :)

      Usuń
  13. co to znaczy "kilka miesięcy"? ja mam max 3 miesiące jeden tusz ;)
    ostatnio odkryłam Volume 1 Seconde Ultra Black który zapowiada się naprawdę dobrze :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten egzemplarz jest ważny przez pół roku od otwarcia, a obecnie ma 4 :]
      Czekam na Twoją recenzję :)

      Usuń
  14. Wygląda wspaniale. Ciekawe, czy tak działa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że faza idealna trwa tak krótko. Ja na tusz w takiej cenie, to spokojnie można od niego wymagać dużo więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, dlatego pozostanę przy swoim ulubieńcu :)

      Usuń
  16. Kiedyś, wiele lat temu uzywalam tuszy tej marki - pozniej było duzo innych - zainteresowalasmnie tym - rzucę okiem przy okazji.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja używam tuszu maxymalnie 4 miesiace wiec moze bym ominęła fazę sucha;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz ma właśnie 4 miesiące, czyli zmienił się po około 2. Trochę szybko zważywszy na to, że jest ważny przez pół roku.

      Usuń
  18. Swego czasu uwielbiałam ten tusz i zużyłam chyba nawet dwa opakowania. Jednak jak do tej pory żaden nie umywa się do So Couture ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że jest taki kapryśny ;/ Ja po długich wojażach powróciłam do żółtka z Lovely ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze go nie używałam, więc nie mam porównania.

      Usuń
  20. Szczoteczkę ma świetną:-) myślę, że kiedyś skuszę się na niego, póki co wczoraj zakupiłam yusz Max Factor ten w fioletowym opakowaniu-dziś jest jego debiut na mych rzęsach:-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wygląda obiecująco, mimo, że ostatnio skłaniam się ku tradycyjnym szczoteczkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja całkowicie przeszłam na stronę silikonowych ;) Chociaż mam w zapasie jeszcze ze 3 tusze z tradycyjną szczoteczką.

      Usuń
  22. Miałam ten tusz i postanowiłam, że już nigdy go nie kupię. Największy kit zeszłego roku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre jest takie rozczarowanie :]

      Usuń
  23. O proszę, jak to wszystko zależy od użytkowniczki - dla mnie ten tusz był objawieniem, świetnie i szybko można było wyczarować efekt pogrubienia i wydłużenia. Co prawda nie zapłaciłam za niego regularnej ceny, ale po prostu z przekonania nie daję za maskarę więcej niż te 25-30 złotych. Dodam, że używałam go prawie pół roku, więc nawet te 5 dyszek rozłożyłoby się na rozsądny koszt. Dla odmiany So Couture z L'oreal wcale mnie nie powalił na kolana ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a So Couture okazał się dla mnie ideałem :) Jak widać każdy produkt ma swoich zwolenników, jak i przeciwników.

      Usuń
  24. Tuszy tej marki akurat nie lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo lubię taki typ szczoteczek, miałam kilka tuszy z podobną możliwością stopniowania efektu jednak również nigdy nie zauważałam zmiany. Szkoda, że ta konsystencja tak dziwnie ewoluowała. . Moimi ulubionymi są tusze marek katalogowych avon i oriflame. Chociaż nie jestem fanką tych firm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś używałam ich regularnie i miałam nawet swoich faworytów :)

      Usuń
  26. Nie lubię tego typu szczotek :-(

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawą ma szczoteczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. juz dawno przestalam siegac po tusze Bourjois, jeszcze zaden sie u mnie nie sprawdzil. Wprawdzie mam liche rzesy i cudow nie moge oczekiwac, to znam tansze tusze, ktore daja lepsze efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo miałam z tuszami Max Factor - zużyłam trzy różne i żaden mi się nie spodobał, więc darowałam sobie dalszy rekonesans ich oferty ;)

      Usuń
    2. a ja dzis otwieram paczuszke od mamy, ktora przyniosl listonosz, a tam co znaljduje? prezentowany przez Ciebie tusz :)

      no nic, bede testowac, moze u mnie lepiej sie sprawdzi? hmmm

      Usuń
    3. To super, czekam na Twoją recenzję :)

      Usuń
  29. Chyba nie przekonują mnie takie innowacje, pozostanę przy sprawdzonych tuszach ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie miałam go. u mnie najlepiej zdecydowanie sprawdzają się tusze Loreal :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiałam ten tusz, żałowałam że tak szybko zaczął wysychać.

    OdpowiedzUsuń
  32. szkoda, że przereklamowany, lubię tę markę :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię takie szczoteczki, jak zużyję zapasy So couture to dam mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja od lat używam żółtą Maybelline
    Kupiłam ostatnio z twojego polecenia antyperspirant Neutral (sprawdza się!!), zamówiłam też z sephory naked 2 i jestem podekscytowana :) chociaż do teraz nie wiem, czy nie lepiej było wybrać rózowej wersji. Chciałabym teraz zakupić zalotkę Shu Umera, ale nie mam pojęcia, czy lepsza będzie wersja klasyczna czy S curler. Masz jakąś opinię na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że której byś nie wzięła będziesz zadowolona ;) niestety nie mam porównania, mam wersję klasyczną i ją uwielbiam!

      Usuń
  35. Mam ten tusz i u mnie spisuje się rewelacyjnie! Z początku odbijał mi się bo był rzadki i musiałam nauczyć się nim manipulować. Z czasem nauczyłam się nim operować, kręcę szczoteczkami lecz u mnie widać różnicę między nimi. Osobiście jestem bardzo z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, znalazłaś swój ideał :)

      Usuń
  36. Hmm a ktoś mi polecał ten tusz, niepokoi mnie to kruszenie i o zgrozo poprawki bo ja nigdy nie nanoszę poprawek w ciągu dnia:D ma być umalowane i już:D ale u mnie rzadko tusze się kruszą więc może może...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, może będziesz z niego zadowolona :)

      Usuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).