12.09.2016

Serum rozświetlające IOSSI // BRIGHTENING FACE SERUM


Rozświetlające serum... jak cudownie to brzmi! Na dźwięk tych słów od razu wyobrażam sobie cerę pełną naturalnego oraz zdrowego blasku, bez przebarwień oraz niedoskonałości, nawilżoną i promienną. Czy serum naprawdę potrafi to wszystko zrobić? Odpowiedź brzmi tak, szczególnie bohater dzisiejszego posta.
Kupiłam produkt Iossi kiedy skończyło mi się serum z wit C z Biochemii Urody /recenzja/. Już po kilku użyciach odczułam pomiędzy tymi dwoma kosmetykami ogromną różnicę! Nie będę robić porównania, ale dla jasności napiszę, że na mojej skórze BU nie dało żadnych efektów. Natomiast Iossi całkowicie spełniło moje oczekiwania i przywróciło mi wiarę w działanie naturalnych kosmetyków. 

Zacznijmy jednak od początku. Na próbę kupiłam mniejsze opakowanie, które zawiera 10 ml. Większe o pojemności 30 ml kosztuje 89 zł. Według mnie zakup pełnego wymiaru jest całkowicie nieopłacalny, ponieważ produkt ważny jest przez 4 miesiące od otwarcia. Swojego używałam niemal codziennie i nie udało mi się go całkowicie zużyć w wyznaczonym terminie, ponieważ jest bardzo wydajne. Patrząc na to z drugiej strony, mniejsza pojemność z kosztami wysyłki wychodzi niewiele taniej. Dlatego polecam kupić serum na spółkę z mamą, siostrą lub przyjaciółką. Szczególnie że olejek dedykowany jest do każdego typu skóry a w szczególności dojrzałej, suchej, zniszczonej, naczynkowej, mieszanej, przetłuszczającej się wrażliwej lub alergicznej. Jednak nie zaleca się go stosować kobietom w pierwszym trymestrze ciąży, ze względu na obecność olejków eterycznych.


Serum ma postać lekkiego olejku o żółtym zabarwieniu. Konsystencja jest dosyć płynna. Łatwo rozprowadza się na skórze, pozostawiając delikatny, tłusty film. Producent zaleca aplikowanie dwóch kropli, ale według mnie to za mało. Standardowo aplikowałam cztery krople - po jednej na każdym policzku, a także po jednej na czoło i brodę. To co zostało mi na dłoniach wcierałam jeszcze w szyję oraz dekolt. Pomimo żółtej barwy nie barwiło mi pościeli czy ubrania. Produkt nakładałam wyłącznie wieczorem, na uprzednio oczyszczoną skórę oraz lekko zroszoną wodą termalną lub tonikiem (co ułatwiało rozprowadzanie oraz wchłanianie się serum). Posiada dosyć silny zapach geranium, który jest długo wyczuwalny po aplikacji. Całkowicie mi odpowiadał, ale wolę uprzedzić osoby, które za nim nie przepadają.

Przejdźmy do składu, który jest całkowicie wegański, zawiera 100% naturalnych składników, z czego aż 75% jest pochodzenia organicznego. Formuła serum oparta jest na oleju z dzikiej róży o wysokiej zawartości kwasu Omega 3, który doskonale odżywia. Zawiera również skwalan, którego zadaniem jest ochrona skóry przed starzeniem się. Olejek cyprysowy poprawia mikrokrążenie, dzięki czemu substancje odżywcze i nawilżające przenikają w głębsze warstwy skóry. Olejek z geranium działa antyoksydacyjnie i pobudzająco. Serum zawiera również witaminę E i C, które są jednymi z najskuteczniejszych naturalnych antyoksydantów. Poza tym znajdziemy w nim jeszcze mnóstwo innych olejków (jojoba, z pestek winogron, z kocanki, z zarodków pszenicy, z ogórecznika, z wiesiołka, z drzewa sandałowego, rokitnikowy, macerat marchwi w oleju słonecznikowym), a także ekstrakt z nagietka lekarskiego oraz mnóstwo wyciągów z olejków eterycznych (z róży geranium, cyprysa, palmarozy, szałwii, rumianku). Jak widać jest moc! 

Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil • Rosa Canina (Rosehip) Friut Oil • Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Triticum vulgare (Wheat) Germ Oil • Borago Officinails (Borage) Seed Oil • Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil • Squalane • Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil & Beta Carotene • Hippophae Rhamnoides Fruit (Seabuckthorn) Oil • Tocopherol • Ascorbyl Palmitate • Helichrysum Italicum Extract • Calendula Officinails (Calendula) Flower Extract • Pelargonum Graveolens Oil • Cupressus Sempervirens Oil • Cymbopogon Martini (Palmarosa) Oil • Salvia Officinalis Oil • Anthemis Nobilis Flower Oil • Citral • Citronellol • Farnesol • Geraniol • Limonene • Linalool


Już od pierwszego użycia wiedziałam, że dokonałam bardzo dobrego zakupu. Serum nakładałam wyłącznie na noc, bez stosowania dodatkowych produktów, np. kremu. Po zrobieniu demakijażu, umyciu twarzy i użyciu toniku, aplikowałam tylko serum, więc wszelkie zmiany jakie w tym czasie zauważyłam, mogę przypisać wyłącznie temu kosmetykowi. Przede wszystkim w ciągu jednego tygodnia cera stała się lepiej nawilżona oraz subtelnie rozjaśniona. Z każdym kolejnym dniem oraz pieczołowitym, systematycznym wklepywaniem widziałam jedynie same pozytywne efekty. Widocznie poprawiła się kondycja skóry. Stała się odżywiona i bardziej elastyczna (jakby napompowana). Wszelkie przebarwienia po niedoskonałościach szybciej zanikały, nie pojawiały się też żadne nowe wypryski. Kosmetyk pomimo składu pełnego olejku w moim przypadku okazał się niekomadogenny. Działał wręcz odwrotnie! Zauważyłam znaczne zminimalizowanie zaskórników, szczególnie na nosie oraz wyrównanie powierzchni skóry. Serum z powodzeniem rozprawiło się również z grudkami, czyli zaskórnikami zamkniętymi, które w nielicznym stopniu pojawiły się u mnie po stosowaniu filtru Sun Ozon /recenzja/. Nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków, nie podrażniło mnie, ani nie uczuliło. Muszę jednak przypomnieć, że zawsze przed użyciem kosmetyku naturalnego trzeba wykonać próbę uczuleniową na przedramieniu!

Po kilku miesiącach używania, mogę to serum tylko szczerze polecić ... wszystkim bez wyjątku! Jako posiadaczka cery mieszanej w kierunku suchej, wiecznie borykająca się z zaskórnikami oraz odpowiednim nawilżeniem skóry, znalazłam w końcu serum, które sprawdza się zdecydowanie lepiej niż mój dotychczasowy faworyt, czyli krem Effaclar DUO [+] z La Roche Posay /recenzja/. Tak! Napisałam to! Naturalne serum Iossi jest lepsze niż chemiczny Effaclar. Na dodatek dzięki witaminie C  i jej antyoksydacyjnym właściwościom idealne do stosowania w cieplejszym okresie. Z tego powodu chętnie do niego wrócę w przyszłym roku, bo w tym momencie mam na celowniku serum LIQ CG z kwasem glikolowym (wszelkie opinie na jego temat są mile widziane). 

Stosujecie serum w swojej pielęgnacji? Jakie sprawdziło się u Was najlepiej?

Ⓥ - Produkt wegański, nietestowany na zwierzętach.

43 komentarze

  1. Poradziło sobie z zaskórnikami? Serum rozświetlające? Chcęęęęęęęęęęęęęęęęę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejki wbrew pozorom są o wiele bardziej skuteczne niż chemiczne składniki.

      Usuń
    2. Mi jest czasem aż ciężko uwierzyć, że olejki działają tak skutecznie, ale tak jest i przekonuję się o tym zawsze na własnej cerze dzięki olejowi herbacianemu :)

      Usuń
    3. To fakt! Solo go nie stosowałam, ale czasami używam innych olejków eterycznych i to niesamowite jakie są wszechstronne oraz skuteczne. Ostatnio nawet zaczęłam ich używać do prania zamiast płynu zmiękczającego. Cynamonowy rządzi!

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba to serum, chętnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo bardzo interesujące to serum:) Będę o nim pamiętać. Ja na jesień zaczynam kurację kwasami więc i serum rozjaśniające się przyda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie planuję je zamienić na serum z kwasami, bo samych w sobie nigdy nie używałam.

      Usuń
  4. Juz mi sie podoba, tym bardziej, ze moja skóra potrzebuje rozświetlania :-)




    Zapraszam na rozdanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś być z niego zadowolona. Dzięki za zaproszenie, ale nie biorę udziału w rozdaniach ;)

      Usuń
  5. Brzmi rewelacyjnie, sama dopiero zaczynam regularnie stosować serum ale jedyne jakie mi się sprawdziło to Guerlain ale kosztuje ponad 400 zł :D. Mam serum z Bielendy które miało pomóc z zaskórnikami ale nic mi nie pomogło, skuszę się na to serum przy najbliższej okazji :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do produktów drogeryjnych czy wysokopółkowych nigdy nie miałam zaufania w tej kwestii. Zawsze stawiałam na dermokosmetyki, natomiast jak widać z powodzeniem można je zastąpić naturalnymi :)

      Usuń
  6. podoba mi się skład. kiedyś na pewno kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład jest naprawdę imponujący!

      Usuń
  7. Muszę przyznać, że nawet kojarzę Cię z Effaclarem Duo :) A samo serum brzmi naprawdę interesująco - rzadko chyba spotykam w internerach recenzję produktu, który NAPRAWDĘ działa :) Super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle opakowań DUO przewinęło się przez moje ręce, że wcale się nie dziwię ;) Nawet teraz jedno mam na wykończeniu.

      Usuń
  8. W zeszłym roku sprawdziło się u mnie serum Hosanna z Antipodes. W tym testowałam Workship i byłam z niego zadowolona, ale nie na tyle, żeby dokonać ponownego zakupu, w niedalekiej przyszłości. Mam jedną Hosannę jeszcze na zapasie także cieszę się, że mam teraz okazję do niej wrócić może pomoże mojej zbolałej cerze, bo ostatnio nie ma się zbyt dobrze.

    Tym serum mnie zainteresowałaś, więc jak już uporam się z zapasami to na pewno się na nie skuszę, chyba, że do tego czasu znajdziesz coś lepszego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie kosmetyki Liqpharm pretendują do bycia lepszymi. Kuszą mnie od jakiegoś roku, ale dopiero teraz będę miała sposobność przyjrzeć im się bliżej... jeśli łaskawie odpiszą na mojego maila.

      Usuń
  9. Ale mnie zaciekawiaś! Serum zdecydowanie trafia na listę chciajstw i idę zaraz obczaić resztę oerty tej marki! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, bo mają bardzo ciekawe kosmetyki!

      Usuń
  10. Miałam już serum z IOSSI i było super, chętnie w przyszłości sięgnę po tą wersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam Twoją recenzję :)

      Usuń
  11. Serum mam już na swojej wishliście, jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi w porównaniu do mojego ukochanego olejku z dziką różą marki Korres. Muszę przyjrzeć się również pozostałym produktom marki IOSSI :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam porównania do Korres, ale na pewno warto dać szansę Iossi.

      Usuń
  12. Mam je na celowniku, chociaż waham się jeszcze między Liqpharm z witaminą C i E :)
    U mnie kwas glikolowy nie daje mocnych efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liqpharm zapowiada się naprawdę ciekawie, więc sama pewnie też wypróbuję tę wersję w przyszłości... o ile odpiszą na mojego maila :>

      Usuń
  13. ojej, muszę go koniecznie wypróbować! niech tylko uszczuplę zapasy z serów do twarzy..

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam wczoraj ofertę sklepu IOSSI i byłam pod wrażeniem, jak świetny skład mają te produkty.

    To serum brzmi niezwykle interesująco. Zakup bardzo kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dlatego warto się nimi zainteresować.

      Usuń
  15. Serum wygląda bardzo, bardzo kusząco. Będę o nim pamiętać i może kiedyś przetestuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Serum brzmi doskonale! Póki co stosuję Resibo i jestem bardzo zadowolona. Po skończeniu R. mam ochotę na Liq z wit. C.Do Iossi wrócę na bank, bo peeling mnie porwał niesamowicie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy te same kosmetyki na oku ;)

      Usuń
  17. sama zauważyłam,że sera działają o wiele lepiej niż kremy.To serum strasznie mi się podoba i prędzej czy później trafi w moje sidła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dłuższego czasu wybieram olejki zamiast kremu i widzę same pozytywne zmiany.

      Usuń
  18. Takie serum by mi się przydało... rozjaśnienie to coś, czego potrzebuje moja skóra, tym bardziej, że na brodzie mam małe przebarwienia niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie warto spróbować :)

      Usuń
  19. Ja po serum Resibo, mam teraz Biolaven, ale i to cudownie się zapowiada, skład super :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Brzmi naprawdę ciekawie... aktualnie stosuję serum Resibo i bardzo Ci je polecam, podobne efekty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wypróbuję, bo kosmetyki Resibo intrygują mnie od dawna :)

      Usuń
  21. dziękuję za recenzję tego produktu. Zachęciłaś mnie do zakupu i jestem z niego baaaaardzo zadowolona. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Cieszę się bardzo, że u Ciebie również się sprawdziło :)

      Usuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).