16.06.2017

ANASTASIA BEVERLY HILLS - Brow Wiz


Brwi. Moja bolączka od kilku ładnych lat. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam na ich punkcie jakichś kompleksów, tylko moje są dosyć cienkie i rzadkie, więc żeby w ogóle były widoczne muszę je niemal narysować. Jednak największe wyzwanie to naturalny efekt końcowy. Przez moje ręce przewinęło się już trochę produktów i niemal każdy wydawał się dobry, ale ciągle szukałam czegoś lepszego. W końcu zdecydowałam się na zakup bardzo popularnej Brow Wiz firmy Anastasia Beverly Hills. Swój egzemplarz zamówiłam na stronie Cult Beauty (o czym możecie przeczytać w poście NOWOŚCI - PHENOME, JOHN MASTERS ORGANICS, ANASTASIA BEVERLY HILLS, BECCA, CATRICE, PAT & RUB), ale z tego co wiem do dostania jest też w polskich sklepach internetowych.


Kiedy tylko zaczęłam używać Brow Wiz doznałam prawdziwego objawienia. To był produkt, którego szukałam przez połowę swojego życia (bo przez pierwszą w ogóle się nie malowałam ;) i trafiła nawet do moich całorocznych ulubieńców (ULUBIONE KOSMETYKI 2016). Przede wszystkim bardzo odpowiadał mi niewielki rozmiar samego rysika, dzięki któremu precyzyjnie można było domalować niemal każdy pojedynczy włosek. Zaletą była również konsystencja - nie za miękka i nie za twarda, po prostu w sam raz. I chyba tu tkwi jej fenomen, bo dzięki temu mogłam szybko oraz łatwo uzyskać naturalny efekt, bez przerysowania. Po prostu już przy lekkim dociśnięciu pozostawiała odpowiednią ilość produktu. Do tego sam odcień, czyli Medium Brown, okazał się w moim przypadku niemal idealny. Wolałabym żeby był odrobinę chłodniejszy, ale w porównaniu do innych kredek pasował najlepiej. Nie mogę też zapomnieć o szczoteczce, która jest zdecydowanie mniejsza od tej z Inglota 14 M i wygodniejsza w używaniu. 


Jak wiecie nie ma produktów idealnych, więc w przypadku Brow Wiz również znalazły się dwa zastrzeżenia. Po pierwsze trwałość, która przy mojej cerze mieszanej nie zawsze była idealna. Zdarzały się takie dni, kiedy kredka się ścierała. Nie było to jednak regułą (przypuszczam, że mogło to zależeć od kremu albo ogólnie mojej cery w danym dniu), więc zazwyczaj miałam ją po prostu przy sobie, żeby nanieść poprawki.
Po drugie jest podatna na uszkodzenia, więc należy obchodzić się z nią ostrożnie. Pod koniec użytkowania spadła mi na podłogę, przez co połamał się rysik. Dobrze, że wydarzyło się to, kiedy już praktycznie mi się kończyła, bo kredka niestety nie nadawała się już do używania i dlatego też nie ma swatchy :(. Poza tym spotkałam się z opiniami, że szczoteczka również potrafi się złamać. Oczywiście nie zdarza się to w każdym egzemplarzu, ale wolę Was przestrzec, że takie sytuacje mają miejsce.

Hydrogenated Soybean Oil • Hydrogenated Coco-Glycerides • Hydrogenated Vegetable Oil/Hydrogenated Huile Végétale • Zinc Stearate • Stearic Acid • Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax • Polyglyceryl-2 Triisostearate • Tocopheryl Acetate • Caprylyl Glycol • Phenoxyethanol • Hexylene Glycol • May Contain: Mica, Titanium Dioxide (Ci 77891), Iron Oxides (Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499), Ferric Ferrocyanide (Ci 77510)


Podsumowując byłam ogromnie zadowolona z Brow Wiz, ale jeśli czytaliście mojego posta CO NOWEGO?, to już wiecie że nie kupiłam jej ponownie, ponieważ zastąpiłam ją kredką Nabla Brow Divine. Szczerze mówiąc nie widzę między tymi produktami większej różnicy, oprócz tego że ABH kosztuje około 100 zł, a Nabla około 50 zł. Skoro są równie dobre, to po co przepłacać? 

Ⓥ - Produkt wegański, nietestowany na zwierzętach.

18 komentarzy

  1. Ja uwielbiam kredkę z GR:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie tez mi się wydaje, że kredki ABH jeśli chodzi o trwałość nie są jakoś nadzwyczajne.
    Ja teraz mam mascare Charlotte Tilbury,produkt na medal! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku mascara to za mało, ale mam oko na inne produkty Charlotte Tilbury ;)

      Usuń
  3. Osobiście wolę do brwi zestaw z GR. Po co przepłacać ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się u Ciebie sprawdza. Mnie akurat kosmetyki GR nie interesują, ponieważ marka nie jest Cruelty Free.

      Usuń
  4. a ja nadal dłubię w swoich cieniach Catrcie. chyba nigdy się nie skończą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej masz sprawdzony produkt na lata :D

      Usuń
  5. Kurcze, a ja widzę sporą różnicę między kredkami ABH, a Nabla. Nie mówiąc już o wyborze kolorów... ale sama miękkość kredki i samą szczoteczką.
    Wiadomo, że u każdego trzyma się inaczej, sama nie miałam problemów z trwałością od rana do wieczora trwa na brwiach jak skała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilość odcieni to oddzielna kwestia. Według mnie Nabla również jest odrobinę twardsza, ale bez problemu się nią maluję, tak samo jak ABH. Generalnie masz więcej brwi niż ja, więc trwałość będzie u nas inna.

      Usuń
  6. Jestem zaskoczona delikatnością opakowania. Przy takiej cenie powinnam nią rzucić przez pokój i nic nie powinno się stać :-D ale.. liczy się jednak bardziej to do czego jest stworzona ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolałabym, żeby była solidniejsza.

      Usuń
  7. Może tak być, bo z trwałością nigdy u mnie nie ma problemu. Czy to ABH, Maybeline czy inne produkty są.
    Dobrze, ze zdecydowałaś się na Nable i Ci odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, bo kiedy przychodzi do zakupu nowego produktu do brwi, to zawsze mam spore obawy.

      Usuń
  8. Pamiętam, że Brow Whiz pojawiło się u nas mniej więcej w tym samym momencie w zeszłym roku, a ja wciąż czekam z recenzją ;)
    Mam bardzo podobne spostrzeżenia dotyczące tej kredki, chociaż nie miałam problemów z łamaniem się czy ścieraniem. Może dlatego, że używam kredki wraz z żelem do brwi ABH, która utrwala włoski na mur beton. Może pomaga to w trwałości kredki. Ja mam odcień Taupe i jest idealnie dopasowany do koloru moich włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zastanawiałam się nad Taupe i może kiedyś jeszcze wypróbuję ten odcień. Akurat żel w moim przypadku nic nie zmienia, tak samo wcześniejsze zagruntowanie powieki lub nakładanie bezpośrednio na skórę.

      Usuń
    2. Taupe jest fajny dla blondynek, bo jest neutralny i delikatnie szarawy. Hmmm... To może to kwestia skóry, że u Ciebie się ściera, a u mnie bardzo ładnie wygląda aż do zmycia makijażu.

      Usuń
    3. Tak jak napisałam, to nie było regułą, więc może też zależało od hormonów w danym dniu. Z cerą mieszaną bywa różnie ;)

      Usuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).